Jak podjąć ważne decyzje i nie unikać zmian?

Ostatnio pisałam tekst, gdzie pokazywałam Ci jedno z najsłynniejszych zdań, które słyszę „Nie mam czasu”. Mam nadzieję, że go przeczytałaś i teraz już wiesz, że tak naprawdę nie chodzi zupełnie o jego brak! Dzisiaj chcę Ci pokazać, dlaczego siedzisz w tym samym miejscu tyle czasu, chociaż masz głowę pełną pomysłów i planów… Gdy już sobie to uświadomisz, będzie Ci o wiele łatwiej ruszyć do przodu, mierzyć wysoko i przede wszystkim działać! Zrób te zadania, o których napiszę, wyciągnij wnioski i podziel się swoimi wrażeniami!

Poczucie bezpieczeństwa

Każda z nas ma swoje rytuały i przyzwyczajenia. Wiążą się one z poczuciem stałości, przewidywalnością i oczywiście spokojem. Kiedy chcesz odpocząć, a zarazem zaznać nutki przyjemności związanej ze stabilizacją to o czym myślisz? Czytaj dalej „Jak podjąć ważne decyzje i nie unikać zmian?”

O rozwoju, który wymaga ryzyka…

„Zawsze robiłam coś, do czego nie byłam w pełni przygotowana. Myślę, że tak właśnie rośniesz.”

Marissa Mayer

„Nie dam rady”, „To nie dla mnie”, „Przecież nie mam doświadczenia”, „Nigdy tego nie robiłam”… Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo często borykam się z tym, że pomysły na życiowy rozwój lub zmianę, które pojawiają się w mojej głowie są blokowane przez tego rodzaju myśli. Staram się z nimi walczyć i przede wszystkim możliwie urealnić, czyli odnieść do rzeczywistości, by sprawdzić, czy faktycznie mają w niej pokrycie. Jednak co tu dużo mówić – nawet mimo racjonalnych argumentów nie jest łatwo się ich pozbyć lub – co jeszcze trudniejsze – zaryzykować i podjąć działanie, mimo tego rodzaju obaw. Czytaj dalej „O rozwoju, który wymaga ryzyka…”

Nie mam czasu…

„Nie mam czasu” to tekst, który słyszę bardzo często, w przeróżnych sytuacjach. Dlatego dziś w kontekście samorozwoju i równowagi miedzy tym, co w pracy a tym, co w domu, warto się temu sloganowi przyjrzeć. Bo czy nie mówiłaś sobie, że tyle byś zrobiła, tylko nie masz czasu? Albo, że chętnie byś z kimś wyszła na kawę, tylko ten czas… Ubolewam też na tym, że wspomniane stwierdzenie „nie mam czasu” nie otwiera nas na to, co możemy potencjalnie zrobić dalej, tzn. stało się remedium na brak działania, wymówką i samousprawiedliwieniem…

Gdybym miała czas, to bym osiągnęła tyle, co ona… No właśnie… Tylko teraz zapamiętaj raz na zawsze i Ty, i ta ona macie tyle samo czasu! Doba trwa 24 godziny, ani mniej ani więcej, tydzień 7 dni, miesiąc to 4 tygodnie itd. Itd. Więc skąd się wzięło w Twojej głowie takie myślenie, że ktoś ma czas, a Ty nie? Czytaj dalej „Nie mam czasu…”

Nim znów postanowisz, najpierw podsumuj to, co było. O postanowieniach noworocznych

Pewnie wielu z nas właśnie z zapałem wdraża w życie swoje noworoczne postanowienia. Niektórzy być może już nawet zdążyli o nich zapomnieć albo je porzucić. Tymczasem moim zdaniem nasz podstawowy problem z tymi wszystkimi zadaniami na nowy rok polega na tym, że, po pierwsze, są one mało konkretne i często nierealne, a po drugie, jest ich zbyt wiele.

Dlatego, żeby ułatwić sobie realizację noworoczego planu samorozwojowego warto najpierw zastanowić się, co w ostatnim czasie (choćby i ostatnim roku) udało nam się zrobić, a co się nie powiodło i dlaczego. I to będzie pierwszy ogromny krok do przodu!

Bliskie spotkania trzeciego stopnia, czyli konfrontacja z samym sobą

Zdaję sobie sprawę z tego, że dla większości próba zastanowienia się i podsumowania jakiegoś okresu swojego życia bywa często trudnym i nierzadko mało przyjemnym zadaniem. Odsuwamy od siebie tego rodzaju myśli i nie chcemy roztrząsać tego, co było (szczególnie, gdy mowa o osobistych porażkach lub traumach). Czytaj dalej „Nim znów postanowisz, najpierw podsumuj to, co było. O postanowieniach noworocznych”

Co sprawi, że te Święta upłyną w rodzinnej atmosferze?

Już jutro długo oczekiwana Wigilia, a pojutrze Boże Narodzenie. Dla jednych to przeżycie religijne, dla drugich czas wolny. Ważna jest ta część wspólna, która łączy nas wszystkich – w tym świątecznym czasie spotykamy się z rodziną i spędzamy ze sobą zdecydowanie więcej czasu. Jednocześnie jednak bardzo często w naszych głowach pojawia się pytanie: jak to zrobić, żeby wspomniany wspólny czas był radosny a zamiast miłej atmosfery nie pojawił się „kwas”? Tym razem napisałam w skondensowany sposób, żebyście w natłoku obowiązków i przygotowań w ogóle mieli szansę to przeczytać 😉 Mam nadzieje, że dodacie coś od siebie i dopiszecie w komentarzach swoje propozycje, co zrobić, żeby święta upływały miło i przyjemnie.

Zadbaj o siebie Czytaj dalej „Co sprawi, że te Święta upłyną w rodzinnej atmosferze?”

Idą, idą Święta a Ty padasz z nóg?! Po co nam właściwie tytuł perfekcyjnej pani domu?

Prezenty, ozdoby, zakupy, szykowanie dwunastu świątecznych potraw i oczywiście sprzątanie… Istny szał! A Wy, wpadliście już w przedświąteczną gorączkę? Co prawda niektórzy to lubią, ale… Ale jednak większość przeżywa w związku z tym ogromny stres. Tylko właściwie dlaczego, skoro cały ten dziki pęd fundujemy sobie sami?

Nie wiem jak Wy, ale ja w ostatnich latach też zaczęłam wpadać w rolę doskonałej gospodyni, co to musi posprzątać, przygotować dom (tylko na co? Z tego co wiem, Mały Jezusek nie robi inspekcji po kątach), upiec, ugotować i oczywiście dla wszystkich przygotować prezenty. Nawet zaczęło mi się to podobać, ale warunek był jeden – żeby to wszystko było przyjemne, człowiek musi mieć naprawdę sporo czasu. A większość z nas zwyczajnie nie dysponuje nim w nadmiarze. A wtedy zaczyna się robić nieprzyjemnie.

Dlatego w tym roku – po raz pierwszy w roli pełnoetatowej matki pracującej, która „dla kaprysu” zafundowała sobie jeszcze podyplomowe studia, uznałam, że jednak sobie z tymi przygotowaniami trochę odpuszczę. Postanowiłam, że „wyżyję się” wyłącznie w kwestii świątecznych prezentów, które prawdę mówiąc uwielbiam wybierać i kupować, chociaż w między czasie nagadam Mężowi, że „wszystko na mojej głowie” i ogólnie to „zawsze ja muszę o tym myśleć”. Czytaj dalej „Idą, idą Święta a Ty padasz z nóg?! Po co nam właściwie tytuł perfekcyjnej pani domu?”