Jak wyjść z nieudanego związku?

Postanowiłam w końcu o tym napisać, bo temat w gabinecie wraca jak boomerang! Praktycznie nie ma miesiąca, żeby jakiś pacjent nie zgłosił się z tego typu problemem.

 Owszem, są osoby, które potrzebują długoterminowej psychoterapii, bo… I teraz uwaga: bo są współuzależnione, są ofiarami przemocy, mają zaburzenie osobowości zależnej. Ale dzisiaj nie o nich! Każde z tych 3 wymienionych pojęć wymaga szczegółowego omówienia, dlatego nie będę o tym pisać pobieżnie. Jeśli będzie Was to szczególnie interesowało, zachęcam do wstawienia komentarza pod postem, a na pewno wezmę to pod uwagę przy planowaniu kolejnego tematu artykułu. Czytaj dalej „Jak wyjść z nieudanego związku?”

Blisko, bliżej… uważaj! Czyli dlatego intymność może zabić dobry seks?

Nie tylko intuicja, ale i naukowe dowody podpowiadają nam, że miłość w swojej kompletnej postaci składa się z intymności i zaangażowania oraz namiętności. W modelowym związku wszystkie te elementy przenikają się wzajemnie. I jeśli już taki związek się zdarza, to jest on raczej wynikiem dojrzałej pracy nad relacją, a nie efektem celnego strzału Amora.

Niestety, „real life is brutal” i przeważnie pierwotną namiętność oraz ognisty seks dość szybko wypiera bliskość (która generalnie jest super i bardzo dobrze nam w życiu robi, może jednak niekiedy stać się małą pułapką) oraz zaangażowanie (też niezbędne w trwałym związku, jednak samo w sobie niewystarczające do szczęścia). Brzmi mało optymistycznie, prawda? Jest jednak światełko w tunelu. Trzeba po prostu odrobinę wysiłku. Przyda się też refleksja nad samym/samą sobą i własnym zachowaniem wobec i w obecności drugiej połówki 😉 Czytaj dalej „Blisko, bliżej… uważaj! Czyli dlatego intymność może zabić dobry seks?”

Bo chodzi o to, by gonić króliczka… ale i złapać go!

O tym, że najlepiej smakuje to, co trudno dostępne wiedzą wszyscy specjaliści od handlu i marketingu. Jak się jednak dobrze zastanowić, reguła niedostępności działa również w relacjach międzyludzkich. W końcu ile razy, Drogie Panie, słyszałyście złote rady, żeby „potrzymać go na dystans” i „niech on się jeszcze trochę postara”. Czy jednak faktycznie w miłości jak w handlu, wszystko jest aż tak proste?

Nie od dziś wiadomo (nawet mimo przemian społecznych i równouprawnienia), że w relacjach romantycznych zazwyczaj to mężczyzna pełni rolę zdobywcy (oczywiście mowa tu o relacjach heteroseksualnych, ale w tych jednopłciowych zazwyczaj też jedna z osób jest tą bardziej aktywną). I jakkolwiek niepoprawnie politycznie by to brzmiało, przeważnie my kobiety wolimy być tą stroną, o którą się zabiega. I nie ma to związku z naszą życiową samodzielnością, wykształceniem, realizacją zawodową czy przekonaniami dotyczącymi chociażby podziału obowiązków w domu. Co by jednak nie mówić, w relacjach miłosnych w większości pozostajemy wierni zasadzie, że to rolą mężczyzny jest zdobycie kobiety, której zadaniem jest zaś utrzymanie męskiego zainteresowania jak najdłużej. Wychodzi więc na to, że tak naprawdę obie strony muszą się postarać o uczucia drugiej osoby,różne są jednak metody, które bywają bardziej charakterystyczne dla jednej lub drugiej płci. Jest jednak pewien sposób, którą czasem nawet nie do końca świadomie stosujemy wszyscy, mimo, że na pierwszy rzut oka, wydaje się, że to raczej „działką” pań.Mowa o jednej z zasad wywierania wpływu społecznego, którą Robert Cialdini określił jako regułę niedostępności.

W obszarze dóbr materialnych reguła ta wskazuje na fakt, że produkty/usługi/informacje, które mają ograniczoną dostępność zyskują w naszych oczach na wartości. Dlatego pożądamy rzeczy luksusowych (których jest relatywnie niewiele). Stąd tak łatwo dajemy się porwać promocjom ograniczonym czasowo(„50% tylko do jutra!”). Z tego samego powodu też bardziej interesuje nas to, co ma miano tajemnicy – choćby była to nieistotna informacja, która w ogóle nas nie dotyczy – jeśli zyskuje status „top secret”, niemal z automatu staje się bardziej atrakcyjna i „ważna”. Co istotnie, reguła niedostępności działa tak silnie w odniesieniu do większości z nas, ponieważ opiera się nie tyle na wizji przewidywanego zysku,ale na perspektywie utraty czegoś (lub kogoś).

Niedostępność nie do przesady

Choć faktem jest, że mężczyźni (szczególnie w odniesieniu do pań, z którymi wiążą nieco bardziej długoterminowe plany) za bardziej atrakcyjne uznają kobiety, Czytaj dalej „Bo chodzi o to, by gonić króliczka… ale i złapać go!”