Pomysł na Psycholifestyle, czyli lepiej próbować i robić, nawet jeśli będzie to giga wyzwanie, niż później żałować, że się nie zrobiło

Dzisiaj będzie bardziej osobiście, a więc jeśli jesteście ciekawi tego, jak powstał blog i chcecie nas lepiej poznać, zapraszamy do tej krótkiej lektury 😉

 Długi czas chodził za mną pomysł stworzenia swojego bloga. Na początku pisałam sama teksty o tematyce seksuologicznej, co dało mi wiele fajnych doświadczeń. Biłam się z myślami, czy zacząć z czymś innym, czy nie i jeśli tak, to jak…

 Na pewno nie chciałam bloga, który będzie „wstawał z martwych” raz na pół roku, gdzie teksty w jednym miesiącu, a w innym ich nie ma. Chciałam w końcu zrobić coś, z czego będę zadowolona. Tylko po czym poznam, że jestem zadowolona? Gdy zadałam sobie to pytanie, zaczęłam zapisywać swoje cele i pomysły na kartce. Jedną z myśli, która pojawiła się na gorąco, było, żeby może pisać to z kimś?! I kolejna na szybko: „dzwonię do Ewki!” Jak pomyślałam tak zrobiłam! Ona na to, że też o tym myślała tylko ciągle odkładała to w czasie. Ja miałam na głowie pracę, specjalizację, szkołę psychoterapii, Ewa pracę i maleńkie dziecko. Dzięki wspólnej rozmowie i podzieleniu się swoimi przemyśleniami podjęłyśmy decyzję: zaczynamy działać! Z jednej strony pamiętam czułam „wow, jak fajnie będziemy robić nowy projekt, z drugiej jednak obawiałam się, czy sprostamy temu, czego będą od nas wymagać czytelnicy, słuchacze, obserwatorzy…  Jestem jednak zdania, że lepiej próbować i robić, nawet jeśli będzie to giga wyzwanie, niż później żałować, że się nie zrobiło. Oczywiście rozmowa z Ewą przez telefon trwała z godzinę i nie poszło tak szybko, jak to napisałam. Ustalałyśmy kwestie techniczne i debatowałyśmy, po co każda z nas miałaby to robić.

Przede wszystkim miałyśmy na celu (i dalej mamy!) przekazywanie rzetelnej wiedzy i doświadczenia z zakresu szeroko rozumianej psychologii! Zdarzało się tak, że czasami szukałam tematu, żeby podesłać moim pacjentom, który byłby opracowany w sposób, który mogłabym to przekazać, ale nie zawsze takie znajdowałam. Albo po prostu chciałam poczytać o jakimś obszarze i czułam, że czegoś mi brakuje. Na pewno jest kilka dużych rzetelnych portali i sama je bardzo lubię oraz chętnie czytam, ale jest ich naprawdę jeszcze za mało. A psychologia jest przecież wszędzie, w życiu każdego z nas i uważam, ze dobrze się z  Wami podzielić tym, co wiemy czy doświadczamy w pracy i na co dzień! Czytaj dalej „Pomysł na Psycholifestyle, czyli lepiej próbować i robić, nawet jeśli będzie to giga wyzwanie, niż później żałować, że się nie zrobiło”

Pomyśl o sobie już dziś!

Profilaktyka to podstawowy element troski o zdrowie. Psyche i Soma stanowią nierozłączną parę. Jeżeli te dwa elementy funkcjonują bez zastrzeżeń, czujemy się dobrze. Nasz dobrostan jest w homeostazie i możemy odczuwać radość z życia. Kiedy jednak zaczyna szwankować choćby jedno z pary, zaczynają się problemy… Pojawia się np. narzekanie, bierność, zły nastrój, niechęć do robienia czegokolwiek. Aby Psyche i Soma miały się dobrze należy o nie zadbać. Ta dbałość to najlepsza profilaktyka. Czytaj dalej „Pomyśl o sobie już dziś!”

„Porady na zdrady”, czyli kilka słów o tym, kto ma problem z wiernością

Z perspektywy kilkuletniej pracy jako seksuolog – psychoterapeuta zauważam, że coraz więcej par trafia do gabinetu z problemem zdrady. Przychodzą zarówno osoby zdradzające i zdradzane. Zadawałam sobie pytania, dlaczego jest jej coraz więcej? Czy naprawdę zdradzamy częściej? Wydaje mi się jednak, że po prostu coraz więcej osób decyduje się tym problemem podzielić i szuka pomocy u specjalisty.

Co to jest zdrada?

Wg definicji SJP jest to „niedochowanie wierności wobec partnerki lub partnera, złamanie jakiś zasad, idei”. Pracując jako psychoterapeuta i słuchając historii ludzi, widzę, że pewne rzeczy nie są jednak takie oczywiste i nie można ich traktować w kategorii zero-jedynkowej. Zastanawiałam się przed napisaniem tego tekstu, czym zatem jest zdrada. I przed oczami „wyświetlił mi się film” ze spotkań z moimi pacjentami, odtwarzałam ich historie, szukając wspólnego mianownika. Doszłam do wniosku, że najistotniejsze jest to, że granicę co już jest zdradą a co nią jeszcze nie jest ustalają między sobą oboje partnerzy. Bo choć istnieją wartości uniwersalne m.in. przestrzeganie ustalonych zasad, wspólnie ustalonego poziomu wyłączności i dochowanie tajemnic, to już ich interpretacja i poruszanie się w zakresie tych wartości zależy od wzajemnych uzgodnień. Żeby móc zdradzić, trzeba najpierw coś ustalić z drugą osobą, a później świadomie złamać „dane słowo”. Nierzadko słyszę, „ale ja nie wiedziałem, że żona to (czyli na przykład oglądanie filmów erotycznych) odbierze jako zdradę”, albo „że przecież to, że z kolegą chodziłam na tenisa i nie mówiłam mężowi to nie zdrada”. W takiej sytuacji, jeżeli faktycznie osoba nie była świadoma, że jej postawa czy zachowanie może ranić uczucia partnera/-ki, warto wspólnie, na spokojnie usiąść i ustalić, jakie znaczenie dane zachowanie miało dla tej konkretnej osoby. Idąc za powyższym przykładem, świetnie byłoby, gdyby mężczyzna, który ogląda filmy erotyczne powiedział partnerce, dlaczego to robi, czego tam szuka i czy dostrzega tam jakiś cień zdrady. Powinien też starać się zrozumieć perspektywę partnerki i jej uczucia. Podobnie kobieta, która nie miała zamiaru zdradzić partnera i po prostu jeździła na tenisa z kolegą, bo akurat miała wygodny transport i nie pomyślała, że zatajenie tego faktu może mieć dla męża znamiona zdrady, powinna wyjaśnić, dlaczego tak robiła, co było jej zamierzeniem. Po takiej rozmowie można zobaczyć i zrozumieć punkt widzenia partnera/-ki, a co najważniejsze ustalić granice, które obie strony są w stanie zaakceptować.

Kto zdradza? Czytaj dalej „„Porady na zdrady”, czyli kilka słów o tym, kto ma problem z wiernością”

Moja psychologiczna droga

 

        Pierwszy post chciałam napisać moimi oczami, dzieląc się moją historią i drogą, która doprowadziła mnie do tego, gdzie jestem. Obecnie bliski jest mi temat psychoterapii i towarzyszy mi ona codziennie, zarówno w pracy z pacjentem, jak i w pracy nad sobą.

         W liceum wybrałam klasę prawno – lingwistyczną. Chciałam być prawnikiem, bo to wydawało mi się wtedy stabilny zawód z persperktywą. Kiedy przyszedł czas, że do matury było około pół roku, a deklaracji maturalnej nie dało się zmienić coraz bardziej czułam, że to nie tędy moja droga i że jednak chce wrócić do marzeń o psychologii. Kupiłam czasopismo Charaktery, bo chciałam chociaż trochę o niej poczytać. Przeglądając je natrafiłam na Konkurs o Indeks współorganizowany przez Charaktery i Uniwersytet Wrocławski. Pojawiła mi się wtedy pamiętam gorąca myśl „spróbuj”, „przynajmniej trochę czasu spędzisz na tym, co lubisz”. Pracę pisałam nocami (bo taki był pierwszy etap konkursu). Słyszałam komentarze od najbliższych „nie szukaj czynności zastępczych”, „ucz się do matury”. Ale jak to ja, jak sobie coś zaplanowałam to tak zrobiłam. Kiedy ją wysyłałam (luty) decydowała data stempla. Z czasem nawet o tym trochę zapomniałam, aż do czerwca, kiedy dostałam list, w którym zaproszono mnie na drugi etap konkursu. Wtedy to ja mówiłam rodzicom „nie pojadę, to daleko, duże koszty” i w sumie gdyby nie oni nie byłoby mnie tam. Zrobili rodzinną wycieczkę Częstochowa, Wrocław, którą do dziś super wspominam. „Przy okazji” poszłam na rozmowę, na której wygrałam Indeks na Uniwersytet Wrocławski na kierunek Psychologia.

         Pamiętam początki studiów, kiedy byłam pełna energii, nadziei, że będę pracować klinicznie. Z każdym kolejnym rokiem informacje zalewały i zabierały zapał i wiarę w to, że jest to możliwe „to bardzo długa droga”, „rynek jest przesycony psychologami”, „na wolontariat jest ciężko się dostać”. Nawet przez pewien czas skutecznie innym psychologom udało się mnie zniechęcić. Zaczęłam równolegle studia na Uniwersytecie Ekonomicznym i chciałam pracować w działach Human Resources w dużych korporacjach. Nawet przez chwile w takiej byłam…

        I dobrze, że się stało, że byłam doświadczyłam, poczułam, pomyślałam… To nie było moje miejsce – koncentracja na wyniku finansowym kosztem innych zasobów (w tym zasobów ludzkich).

       Zdecydowałam, że spróbuję tego o czym marzyłam, co chciałam zawsze robić, czyli towarzyszyć w rozwoju drugiego człowieka.

 

Czytaj dalej „Moja psychologiczna droga”