Magia Świąt jest w Tobie!

Święta to taki magiczny czas, kiedy bardzo dużo się dzieje przeróżnych rzeczy i pewnie wiele z nich nawet mi nie przyjdzie do głowy. Jedni powiedzą, że w tym okresie zajmują się przygotowaniami. Bieganiem od sklepu do sklepu, lepieniem pierogów, pieczeniem, a na koniec sprzątaniem po tym wszystkim. Drudzy za cel stawiają sobie zakup najlepszych prezentów, za czym polują już od black firday i buszują na wyprzedażach. Inni jeszcze planują dalekie podróże, żeby oddać się błogiemu zapomnieniu i odpocząć. Wszystko kręci się na wysokich obrotach, nie dając szansy na to, żeby chociaż na chwilę się zatrzymać. Bo kto robi tak, że siada, patrzy na choinkę i myśli sobie, a jaka ja tak naprawdę jestem? Co w sobie lubię? Co doceniam? Czego mi brakuje i jak chciałabym to osiągnąć?

Mam nadzieje, że w te Święta nie pominiesz siebie i zadbasz o to, żeby chociaż na chwilkę dać sobie czas na refleksje właśnie nad sobą…

Po co się zastanawiać nad sobą?

W niektórych tekstach chociażby o psychoterapii czy samorozwoju delikatnie zaznaczałam, jak ważna jest właśnie praca nad sobą. I owszem to tak ładnie brzmi i teraz jest taka moda, tylko co z tego skoro niewielu z tego korzysta. Na co dzień towarzyszą nam schematy. To właśnie one warunkują nasze reakcje w przeróżnych codziennych i niecodziennych sytuacjach. Często porównuje się je do okularów przez które jak się patrzy świat wygląda w określony sposób. Dobrze jest, gdy wspominane schematy są funkcjonalne i powodują zdrowe reakcje (a także powiązane ze sobą ściśle zdrowe myśli i emocje). Wtedy jest super i takich okularów życzę każdemu (np. z okazji Świąt ;)) Natomiast, kiedy pojawiają się często myśli dysfunkcyjne szczególnie te dotyczące własnej osoby w stylu: „jestem beznadziejna”, „jestem głupia”, „nie załguję na miłość”, „muszę być piękna, bym była silną kobietą” i w związku z nimi są trudne emocje tj. smutek, złość, lęk, a to prowadzi to zachowań w stylu np.: unikanie ludzi (bo negatywnie ocenią i zobaczą to, że jest się beznadziejnym) czy szukanie rekompensaty tego, żeby nie myśleć o sobie w ten sposób (np. podczas studiów kosztem swojego zdrowia, wolnego czasu zdobywanie najlepszych ocen) dobrze by było się chociaż na chwilę zatrzymać i to wszystko zebrać razem w całość. Myślę sobie, że mało kto jest w stanie od razu znaleźć związek przyczyno – skutkowy pomiędzy sytuacją a myśleniem, emocjami i zachowaniem w jej kontekście. Często te elementy na początku pojawiają się wybiórczo i dopiero, kiedy jest większa samoświadomość możesz je poukładać wg zaprezentowanego powyżej schematu. Taka wyższa szkoła jazdy to najlepiej jak się będzie działa na psychoterapii. Nie trzeba od razu od takiej zaczynać. Można powolutku zacząć dbać o siebie i podjąć małymi krokami pracę nad sobą. To teraz pewnie pojawi się pytanie, a co to da? Zatem już pisze, jakie są korzyści z czasu poświęconego dla siebie. Po pierwsze daje to świadomość (wiem, bo się nad tym zastanowiłam), co we mnie jest wartościowe i co dobrze jest pielęgnować i o co dbać. Po drugie skoro już to wiem mogę odpowiedzieć sobie na pytanie, gdzie wykorzystam te swoje mocne strony (np. w domu, w pracy, ze znajomymi, odpoczywając) i w jaki sposób. Wtedy wiem, że skoro lubię pisać i mam wiedzę na temat psychologii to zabiorę się za pisanie bloga! 😉 I Ty też, jak już sobie to ułożysz to będziesz wiedziała, co i jak! Fajnie, kiedy podczas robienia takiego zadania towarzyszy psycholog czy psychoterapeuta, ale na początek naprawdę zacznij od małego kroku, który da tobie bardzo dużo! Poza tym, kiedy już wiesz, co w Tobie jest ok, to teraz możesz zabrać się do roboty i zastanawiania się nad tym, czego Tobie brakuje? W jakich sytuacjach najbardziej odczuwasz te braki? Ale o tych pytaniach będzie dokładniej poniżej, bo mamy dla Was zadanie w prezencie z okazji Mikołajek. Na koniec w kontekście korzyści z pracy nad sobą dodam, że obniża się lęk związany z chaosem. Bo kiedy myślę „nie wiem ko końca jaka jestem” czy to na poziomie podświadomym czy chwilami na świadomym to będzie wiązało się to z lękiem. Jak by to analizować dalej to sami byście zobaczyli dlaczego (ale to może innym razem i poproszę mi na razie zaufać, że tak jest).

W prezencie zestaw zadań dla Pań na Święta

Mamy dla Was z okazji Świąt taką propozycję: zrób też i sobie prezent, który jest naprawdę bezcenny i poświęć dosłownie maksymalnie godzinkę na to, żeby się zastanowić nad sobą. Ułatwi to Tobie zadanie pt. „Magia Świąt jest w Tobie”, które dla Ciebie przygotowałyśmy. Kliknij tutaj i je odbierz: Magia Świąt jest w Tobie. Przeczytaj dokładnie wszystko, co tam napisałyśmy i niczego nie pomijaj. Kiedy już zobaczysz choinkę to szczególnie się na niej zatrzymaj i na poleceniu poniżej. W pierwszej części (pierwsza choinka) skup się na tym, co w Tobie najlepsze. Jakie pozytywne cechy dostrzegasz w sobie? Kiedy one się pojawiają? A może w jakich sytuacjach czujesz się komfortowo, co pomagają Ci w tym właśnie Twoje mocne strony? Wszystko zanotuj tak, jak w poleceniu. Jeżeli nie pamiętasz, jaki jest tego cel to wróć do tekstu wyżej 🙂 Kiedy już zrobisz tą część zachęcam Ciebie do drugiego etapu. Na początku bardzo dokładnie znowu przeczytaj polecenie pod choinką (tą drugą, kolejną). Tutaj zastanów się na tym, czego Tobie brakuje? W jakich sytuacjach te braki szczególnie są dotkliwe? Wtedy jaka chciałabyś być? Zrób taką listę życzeń do świętego Mikołaja, gdzie zapiszesz, co chcesz dostać w kontekście tego, czego Tobie brakuje. Np. skoro jestem pesymistką, chcę dostać optymizm, jeżeli mam za grube nogi, chcę chudsze itd. Warto skupić się na tym co wewnętrzne, a;e też można i na tym, co na zewnątrz. Pomoże to Tobie w dostrzeżeniu tego, czego naprawdę potrzebujesz i czego Tobie najbardziej brakuje.

Kiedy już zrobisz te dwa bardzo ważne etapy popatrz na to raz jeszcze, co gdzie wpisałaś. Jaką to tworzy całość? Czy jest ona dla Ciebie do zaakceptowania pomimo braków? A może teraz spróbujesz zastanowić się nad tym, jak osiągnąć to, czego Tobie brakuje? Jeżeli zechcesz uzupełnić to, czego potrzebujesz niezbędna będzie praca nad sobą! Najlepiej, jak jest ona spersonalizowana i dopasowana do konkretnej osoby. Ale też można zacząć od bardziej ogólnych zadań, które podobnie, jak i to dają fajne efekty na początek. Jeżeli zechciałabyś podjąć pracę nad sobą to dla pierwszych 3 osób, które do nas napiszą wiadomość na messengerze przygotujemy indywidualny Plan Rozwoju!!!

Magia Świąt jest we mnie

Tak teraz po wykonaniu tego zadania możesz być z siebie dumna! Zadbałaś o siebie i poświeciłaś czas na to, co da Tobie siłę do działania. Może przy tym prostym ćwiczeniu zobaczyłaś, że masz w sobie coś, czego chcesz się pozbyć (np. „nie chcę być taka uległa”), albo wręcz przeciwnie chcesz zdobyć, bo bez tego czujesz się źle (np. „chcę mieć w sobie mniej zamartwiania się), a może coś, z czego jesteś wyjątkowo dumna, a tego nie doceniałaś (np. „świetnie organizuje sobie czas”)? Praca nad sobą jest niesamowita i daje gigantyczną dawkę satysfakcji! Odważ się, a zobaczysz, że perspektywa patrzenia na wiele spraw będzie zupełnie inna!

Kiedy samorozwój jest rozwojem a kiedy staje się masochizmem?

Poruszyłam delikatnie ten temat w poprzedni poniedziałek postem na Facebooku. Widziałam, że spotkał się z dość sporym zainteresowaniem, co jest dla mnie zrozumiałe. Pomyślałam więc sobie „tak wiele z nas ma ten problem i szuka zdrowej równowagi, dlatego napiszę o tym więcej”.

Zacznę od tego, że ten tekst miał się pojawić dla Was we środę… Niestety miałam ostatnio na głowie naprawdę bardzo wiele obowiązków i efekt jest taki, jak widzicie. Nie zdążyłam. Poprzedni tydzień pochłonął mi całą moją energię. Załatwianie spraw codziennych (bo nagle coś się stało) i takich „na cito” związanych z ukończeniem pewnych etapów (kompletowanie dokumentów i zawiezienie ich do Warszawy w związku ze specjalizacją z psychologii klinicznej) plus prowadzenie szkolenia z „Podstaw seksuologii” w weekend dało mi taki wycisk, że nie miałam siły już na nic. Zatem zapadła decyzja: „pomimo tego, że miałam dać radę, tym razem mówię sobie stop”. Poczułam ulgę, spokój i chwilę później energię połączoną z nadzieją, że ten tekst, który powstanie na bazie wypoczętej głowy będzie o wiele lepszy. Więc jak widzicie – jak postanowiłam, tak robię 🙂

Zatem, co zrobić, żeby traktować siebie dobrze, a zarazem wciąż biec w maratonie samorozwoju?

Mam wrażenie, że świat pędzi coraz szybciej. I z jednej strony czuję, że to we mnie jest taka gonitwa, bo specjalizacja, bo po pracy praca, bo załatwianie czegoś, co wyszło niespodziewanie… A z drugiej strony pytam moich znajomych, przyjaciół i mówią, że mają podobnie. Z trzeciej są tacy, że całkowicie zatracają się w tym biegu za… No właśnie za czym? Za pieniędzmi, idealną sylwetką, rozwojem. Ale czy to jest coś, co daje naprawdę szczęście? Myślę sobie, że jak człowiek biegnie nie wiadomo za czym, to albo od czegoś trudnego ucieka, albo usilnie próbuje osiągnąć coś, co sztucznie nazwał swoją potrzebą… A tak naprawdę nikt za Ciebie tego nie zrobi. Nie rozezna tego, czego potrzebujesz. Reklamy owszem próbują wcisnąć, że niezbędne Ci są te konkretne buty, zegarek, torebka czy kolejne kosmetyki albo samorozwój do bólu, gdzie masz co chwilę się zastanawiać nad sobą i robić ćwiczenia, bo to spowoduje, że będziesz mógł albo mogła więcej i więcej… Ale czy nie pamiętasz takich momentów, gdy coś kupiłaś/kupiłeś, a później zastanawiasz się: „co ja z tym zrobię” albo myślisz sobie „schowam na później, bo mam już tego milion”? A może kupujesz kolejną książkę, jak się stać najlepszą wersją siebie, tyle tylko, że to wciąż „jakoś nie idzie”, bo patrzysz w lustro, a tam dalej ta sama osoba? I to nie jest tak, że ta książka nie działa czy przekaz jest słaby. To chodzi o to, że czasami w tym wszystkim samemu można się pogubić i potrzeba kogoś obok, kto będzie towarzyszył przy (dobrej) zmianie i rozwoju.

Praca nad sobą, ale jak?

Mówi się, że praca nad sobą jest najtrudniejszą, jaką człowiek może wykonać, ale zarazem daje najwięcej efektów i profitów. Chociaż termin „samorozwój” jest ostatnio tak powszechny, jak „bochenek chleba” (a w tych „bezglutenowych” czasach może nawet bardziej :P) to w gruncie rzeczy mam wątpliwości, czy każdy wie, o co naprawdę w nim chodzi. Na pewno kluczowym pojęciem w tym wszystkim jest „potrzeba rozwoju” czy „potrzeba zmiany”. Bez niej nie ma opcji, żeby się doskonalić, bo niby jak, jeżeli się tego nie chce? To tak, jakby jeść na siłę, chociaż się nie czuje głodu 😉 To teraz pytanie klucz! A skąd wiem, że chcę czy potrzebuję? Pojawienie się potrzeby jest zawsze powiązane z pewnym napięciem i dyskomfortem. Daje to nam informację, że nie mam tego, czego potrzebuję, a nasz organizm wchodzi w gotowość podjęcia działań, które mają na celu właśnie zaspokojenie tej potrzeby. Jak to będzie zatem z taką potrzebą samorozwoju? Kiedy przychodzi do mnie taka osoba, opisuje swój stan w następujący sposób: „Na ten moment czuję, że nie jestem tu, gdzie powinnam, praca nie daje mi satysfakcji, a ja chciałbym czegoś więcej. Nie rozwijam się już, a to, co wcześniej wydawało się ciekawe już przestało takie być. Poza tym widzę sama po sobie, że potrzebuję bardziej skupić się na poprawie organizacji tego, jak pracuję. W ogóle życie toczy się dalej, a ja coś tracę, bo nie idę do przodu”. Zdarza się też tak, że zgłasza się klient i na początku nie wie sam, czego chce, ale to, co jest teraz w ogóle mu nie odpowiada. Wtedy należy się skoncentrować na tym, żeby dotarł do tego, co uważa za ważne i priorytetowe w pracy nad sobą.

Jednym z takich zadań może być rozpisanie tego, co przeszkadza w życiu oraz poukładanie tego od najbardziej powodującego dyskomfort do najmniej. Np.:

  1. Stresująca praca
  2. Natłok obowiązków
  3. Nie mam czasu, żeby zająć się sobą

Od razu widać, że są stwierdzenia bardzo ogólne i należy je koniecznie uszczegółowić. Zatem, skoro praca jest stresująca, to jaka ona jest? Czy stresuje ktoś a może coś? Czy to wynika z obecnej sytuacji czy tak było od początku? Jak Twoje życie by wyglądało, gdybyś miał inną pracę? I tak dalej, i tak dalej…

Ale jak widać do tego warto mieć kogoś obok, np. psychologa, który akurat zajmuje się też coachingiem lub psychologa psychoterapeutę (do takich rzeczy najlepiej w nurcie CBT). Dlaczego? Moim zdaniem samemu jest trudno dotrzeć do tego, co najgłębiej schowane we własnym umyśle tj. potrzeb, przekonań, myśli, emocji. Z drugiej strony uważam, że są osoby świadome, które może wcześniej pracowały nad sobą i wtedy samorozwój na podstawie materiałów typu książka, kurs da również spore efekty. Tutaj niezębna jest samodyscyplina, regularność i równowaga! To trzecie słowo ma gigantyczne znaczenie w samorozwoju 🙂 Zatem warto zrobić sobie harmonogram pracy nad sobą i regularnie adekwatnie do czasu i możliwości wykonywać konkretne zadania. Na początku chociażby warto zapisać sobie:

  1. Co chciałbym umieć po zrealizowaniu tych zadań?
  2. Co to znaczy, że będę coś robił lepiej?
  3. Po czym poznasz, że już jest lepiej?
  4. Czy znasz kogoś, kto jest w tym obszarze dobry? Jak on to robi? Co możesz od niego „wziąć”?
  5. Co takiego zmieni się w Twoim życiu, gdy już rozwiniesz tą umiejętność?

Dzięki odpowiedzi na tego rodzaju pytania, będzie wiadomo nad czym pracuję, do czego dążę, co to wniesie do mojego życia oraz po czym poznam, ze już to osiągnąłem! Bez ustalenia celu działania i bieżącego monitorowania, „samorozwój” będzie czymś rozmytym, na zasadzie „może coś, kiedyś uda mi się zmienić”, a przecież to nic nie ma wspólnego z rozwojem!

Zdrowie, a co w nim?

Kiedy składamy sobie wzajemnie życzenia z różnych okazji, bardzo często posługujemy się utartym sloganem w stylu: „wszystkiego najlepszego, zdrowia, szczęścia, 100 lat”. Jak byłam mała najbardziej skupiałam się na tym szczęściu i spełnianiu marzeń, bo zdrowie było i nie wyobrażałam sobie, że mogłoby go nie być. Każdy podkreślał, że jak zdrowie będzie to wszystko inne będzie, zatem skoro widziałam, że jak ktoś choruje to dziadek albo babcia (a nie młodzi ludzie) to pojawiała się kolejna myśl to znaczy, że świat może należeć do mnie 😀 Bo jak choroba to tylko u mega starszaków (czytaj: dziadków). Oczywiście teraz już jestem duża i wiem, że zdrowie nie jest dane raz na zawsze. Można je stracić w każdej chwili, niezależnie od wieku… Na to bardzo często nie mamy żadnego wpływu. Ale to już temat na odrębny artykuł. Temat trudny, który pewnie jest w otoczeniu każdego z nas. Nie wiem jak Wy, ale trochę posmutniałam zatrzymując się na tej myśli. Ale ale! Przejdźmy do tego, o czym dziś piszę! Zdrowie i samorozwój, o co więc chodzi? Bez zdrowego podejścia do siebie nie można zdrowo się rozwijać. Człowiek to istota, która tworzy jedną całość i jest siecią połączeń. Zatem, kiedy czujesz, że masz katar i boli Ciebie gardło to pomyśl, czego teraz najbardziej potrzebujesz? Czy lecieć na kolejne spotkanie z psychologiem, czy może zwolnienia lekarskiego, herbatki z cytrynką i miodem i leżenia w łóżku z fajną książka albo filmem? Przyznam szczerze, że czasami sama tak robiłam, że łaziłam przeziębiona do pracy, bo myślałam sobie: „mam zobowiązania finansowe, pacjenci potrzebują, muszę coś ważnego podpisać” i wiecie co? To było krzywdzące (zatem masochistyczne) i nie miało nic wspólnego z dbaniem o siebie czy równowagą i zdrowiem! Owszem, kiedy to samopoczucie pozwala na pracę i dolegliwości są jedynie dyskretne to „why not?” i wtedy do pracy pójdę! Natomiast, kiedy będę na tyle chora, że poczuję potrzebę zajęcia się tylko sobą i swoim zdrowieniem, to w pracy na pewno się nie pojawię! Tę trudną umiejętność wypracowałam sobie w ostatnim roku 🙂 Jeżeli Ty jeszcze tak nie robisz, to gorąco polecam zadbać o siebie i swoje zdrowie. Tutaj myślę, że warto (w sumie, jak przy większości tematów na świecie:P) wspomnieć o zdrowej diecie! W tej bieganinie można się pogubić i np. zamiast śniadania z rana chodzić na angielski albo siedzieć po nocy przy kawie (sic!) nad ważnym projektem i spać 5 – 6 godzin! Tak można się wykończyć! A jak już to zrobisz to do czego potrzebny ten samorozwój? Skoro to, co będzie najważniejsze to bieganina po lekarzach i pilnowanie odpowiednich dawek leków? Na szczęście nie trzeba się doprowadzać do ruiny zdrowotnej, żeby zadbać o siebie! Można zacząć już dziś od zdrowego śniadania, obiadu i kolacji, a na koniec dnia zapodać sobie minimum ośmiogodzinną dawkę snu ❤

Odpoczynek

Czy można się rozwijać nie odpoczywając i nie robiąc sobie przerw? Oczywiście, że nie! W każdej pracy mamy przerwy, np. na lunch, śniadanie, herbatę. Bez nich nie ma opcji, żebym mogła efektywnie zajmować się swoimi obowiązkami. A jak by tak nawet pracować bez przerwy to może i można, ale po pierwsze efekty byłby żadne, a człowiek opadłby z sił bardzo szybko. Więc teoretycznie można, a praktycznie PO CO, skoro jest to niezdrowe, nieefektywne i prowadzi jedynie do utraty zdrowia i frustracji?! Co ciekawe, spotkałam w swoje pracy zawodowej takich klientów, którzy odpoczynek kojarzyli z czymś trudnym, wymagającym i stresującym. Jedni nie chcieli, bo bali się, że stracą czas na rozwój i coś ominie ich w pracy, inni zaharowani robotą w korporacjach nie mieli siły na to, żeby cokolwiek znaleźć (jakąś ofertę na wyjazd), a później się jeszcze spakować (omg!). Pozostali, jeśli w ogóle, to jechali tam, gdzie prestiżowo, żeby się poczuć wyjątkowo i wstawić jak najwięcej szalowych zdjęć z wyjazdu. Żaden tak naprawdę nie odpoczywał… Priorytetem dla każdego z nich było robienie ciągłym postępów w pracy, rozwijanie swoich kompetencji i stawianie ciągle to nowych wyzwań. A odpoczynek? Gdzieś kiedyś, „jak będę potrzebował”… I tak właśnie można się pogubić, biegnąc w jedną stronę, nie rozglądając się na inne… Tak, to też przykład masochizmu! Samorozwoju do bólu. W zupełnim zapomnieniu! Nie myśleniu o sobie, najbliższych… Owszem, są maratony w życiu, które trzeba zrobić prawie sprintem, ale robi się je tylko w naprawdę wyjątkowych okolicznościach i o ile pozwala na to nasze zdrowie! W przeciwnym razie organizm się rozleci i jedyne, co można będzie zrobić, to paść na twarz i czekać, aż ktoś (bliski) albo coś (leki) nas podniesie.

Ja akurat wyjazdy i odpoczynek uwielbiam i uważam, że bez tego nie zrobiłabym absolutnie nic! Już pewnie czytaliście nie raz, jak dużo radości i energii daje mi urlop i podróż, gdzie nie ma nic, co „muszę”, a jest to, czego naprawdę „chcę i potrzebuję”! Kolejny mam już w planach na grudzień i styczeń ❤

Równowaga

Słowo klucz, ale jakże to trudny stan do realizacji. Gdyby tak każdy z nas złapał tzw. homeostazę (tak to się ładnie mówi) czy „zloty środek”, to na pewno mój zawód przestałby istnieć, bo nie mielibyśmy żadnych problemów ani chorób czy zaburzeń. Skoro wiemy, że do „samorozwoju” niezbędna jest równowaga, to jak to się dzieje, że dość często wkrada się do niego właśnie masochizm? Bo człowiek nie funkcjonuje na zasadzie „ciągle analizuje to, co robię”. Nie myśli o tym, dlaczego tak robi, jakie emocje temu towarzyszą, czy dostrzega, jakieś powtarzające się wzorce zachowania, albo może zauważa, że rodzice robili podobnie. A dlaczego? Bo można byłoby zwariować! Działamy intuicyjnie przez pryzmat naszych schematów i przekonań z nimi związanych. Na bieżąco skupując się na tym, co ‘tu i teraz” należy zrobić, a nie na skrupulatnej analizie zachowania. Gdy człowiek ma wykształcone przekonania na swój temat np. „Jestem gorszy”, „Jestem slaby”, „Jestem niewystarczająco dobry”, trafia w miejsce, gdzie widzi, że jego samorozwój kompensuje te jego braki. Czyli chodzi o to, że taka osoba rozwija swoje kompetencje np. w zarządzaniu czasem przez co osiąga lepsze wyniki w pracy, awansuje, zaczyna widzieć, że jest coś w czym jest dobra (a wtedy, gdy jest dobra, dobrze o sobie myśli) i przez ten pryzmat kształtuje dalej myślenie o sobie, np. „Jestem gorszy w sytuacji, kiedy nie będę dostawał awansu”. Jeżeli zakoduje taką zależność, zaczyna podążać dokładnie takim schematem. Na początku tej drogi nie czuje, że sieje samozniszczenie, dopiero kiedy dochodzi do znacznego osłabienia organizmu, „nie wiadomo skąd” pojawia się depresja, nadciśnienie, chroniczne przeziębienie. Tutaj dałam Wam przykład w bardzo skrótowy sposób, żebyście zobaczyli, jak cienka czasami jest granica pomiędzy tym, co rozwojowe, a tym, co niszczące. Dlatego ja praktykuję dni, w których po pracy tylko leżakuje, czytam, oglądam programy w stylu „Top Model”. I staram się wsłuchiwać w swój organizm, który naprawdę potrafi dać odpowiedź i jak mi mówi; „dość” to znaczy właśnie to i ja wtedy odpuszczam! Życie daje możliwość wyboru, decydujemy na co poświęcamy, ile energii. Na wszystko przychodzi czas i wcale nie trzeba robić czegoś kosztem siebie, żeby osiągnąć swoje marzenia.

Na koniec

Już króciutko! Pamiętaj, że warunkiem samorozwoju, który będzie dla Ciebie dobry jest:

  1. Praca nad sobą.
  2. Dbanie o własne zdrowie.
  3. Odpoczynek, gdy czujesz, ze opadasz z sił.
  4. Równowaga w tym, co robisz.

Powodzenia! A w razie potrzeby zapraszam do kontaktu przez naszego fanpage’a 🙂

Czytasz?

Dzisiaj krótko, ale zwięźle na temat czytania.

Na szczęście coraz więcej jest kampanii typu „Cała Polska czyta dzieciom”, „Nie czytasz, nie idę z Tobą do łóżka”. Dlatego nie zapominajmy, że nie tylko dzieci, ale i my jako dorośli czerpiemy ogromne korzyści z czytania!

O tym, jak ważne i korzystne dla intelektualnego rozwoju człowieka jest czytanie, mówi się bardzo wiele (choć niestety niektórych wciąż te argumenty nie przekonują, co mnie okropnie smuci).

Jednak czy zastanawialiście się może jakie znaczenie ma czytanie dla naszego rozwoju społecznego i umiejętności komunikacyjnych?

Okazuje się, że naprawdę spore 🙂 dlaczego? 📚 Czytaj dalej „Czytasz?”

Kłamca, twoje drugie imię

Od małego jesteśmy uczeni, że kłamstwo jest złe, że należy go unikać i je potępiać. Dosyć często jesteśmy święcie przekonani o własnej szczerości i – równolegle – szkodliwości kłamstwa… Niestety (albo i nie), co się okazuje? KAŻDY z nas mija się z prawdą. I to codziennie! Czy to oznacza, że wszyscy jesteśmy patologicznymi, pozbawionymi skrupułów oszustami? 😉

Na szczęście nie, ufff…

Kłamstwo przyjmuje wiele barw i odcieni. Przede wszystkim – podobnie jak wiele ludzkich zachowań – ma bardzo rożne źródła i motywy. I co najistotniejsze, społeczny charakter. Chociaż może mieć ono bardzo destrukcyjny wpływ na nasze związki i kontakty z innymi ludźmi, to jak się dobrze zastanowić, bez niego te same relacje mogłyby w ogóle nie istnieć. Bo mimo tego, że szczerość zazwyczaj jest cnotą, w wielu sytuacjach to właśnie jej brak pozwala nam funkcjonować w grupie. Prowadzone na całym świecie od wielu lat przez psychologów badania pokazują również, że pełni ono inne funkcje, wspierające nas w codziennym życiu.

Wielkie kłamstewka Czytaj dalej „Kłamca, twoje drugie imię”

Pomyśl o sobie już dziś!

Profilaktyka to podstawowy element troski o zdrowie. Psyche i Soma stanowią nierozłączną parę. Jeżeli te dwa elementy funkcjonują bez zastrzeżeń, czujemy się dobrze. Nasz dobrostan jest w homeostazie i możemy odczuwać radość z życia. Kiedy jednak zaczyna szwankować choćby jedno z pary, zaczynają się problemy… Pojawia się np. narzekanie, bierność, zły nastrój, niechęć do robienia czegokolwiek. Aby Psyche i Soma miały się dobrze należy o nie zadbać. Ta dbałość to najlepsza profilaktyka. Czytaj dalej „Pomyśl o sobie już dziś!”

Co mam zrobić dziś, zrobię jutro, czyli co zrobić, żeby nie odkładać na później?

Ten tekst miałam napisać już kilka dni temu. Ale dziecko było chore, noce nieprzespane, mąż pracował całymi dniami… I tym sposobem wpis powstaje dopiero dziś. Wpis o prokrastynacji, czyli odkładaniu zadań na później 😉

Wcześniej Beata pisała na temat mechanizmów prokrastynacji, czyli o tym skąd ona się bierze (dla zainteresowanych link będzie na końcu). Teraz przyszedł czas na kontynuację tematu. Tym razem proponuję Wam kilka konkretnych sposobów radzenia sobie z tą, nazwijmy to, „przypadłością”. Zatem, nie odwlekam dłużej i przechodzę do sedna 😉

Odwlekanie pewnych spraw czy zadań na dokładnie nieokreślone „później” to przypadłość, która w mniejszym lub większym stopniu dotyka niemal wszystkich. I oczywiście nie ma sensu roztrząsać problemu, gdy są to sytuacje rzadkie lub nie dotyczą one naprawdę istotnych spraw. Jeśli jednak prokrastynacja powoduje, że w naszym codziennym życiu rządzić zaczyna chaos lub zawalamy zadania, które mają kluczowe znaczenie dla naszej edukacji, kariery czy co gorsza zdrowia albo społecznych relacji, to – jak mawiał klasyk – wiedz, że coś się dzieje. I czas coś z tym zrobić. Tylko co?

Dane naukowe wskazują, że odwlekanie nie musi mieć nic wspólnego z lenistwem. Co więcej, istnieją nawet badania, które ujawniają związki między tendencją do odkładania a wysokim poziomem inteligencji oraz perfekcjonizmem (tak!). Niezależnie od tego, uporczywe odwlekanie realizacji ważnych zadań może być dla nas zgubne lub przynajmniej dezorganizujące życie nam i osobom w najbliższym otoczeniu. Dlatego, jeśli prokrastynacja zaczyna być uciążliwa, warto spróbować wdrożyć poniższe rady.

Zasada 3P – po pierwsze priorytety Czytaj dalej „Co mam zrobić dziś, zrobię jutro, czyli co zrobić, żeby nie odkładać na później?”