Blisko, bliżej… uważaj! Czyli dlatego intymność może zabić dobry seks?

Nie tylko intuicja, ale i naukowe dowody podpowiadają nam, że miłość w swojej kompletnej postaci składa się z intymności i zaangażowania oraz namiętności. W modelowym związku wszystkie te elementy przenikają się wzajemnie. I jeśli już taki związek się zdarza, to jest on raczej wynikiem dojrzałej pracy nad relacją, a nie efektem celnego strzału Amora.

Niestety, „real life is brutal” i przeważnie pierwotną namiętność oraz ognisty seks dość szybko wypiera bliskość (która generalnie jest super i bardzo dobrze nam w życiu robi, może jednak niekiedy stać się małą pułapką) oraz zaangażowanie (też niezbędne w trwałym związku, jednak samo w sobie niewystarczające do szczęścia). Brzmi mało optymistycznie, prawda? Jest jednak światełko w tunelu. Trzeba po prostu odrobinę wysiłku. Przyda się też refleksja nad samym/samą sobą i własnym zachowaniem wobec i w obecności drugiej połówki 😉 Czytaj dalej „Blisko, bliżej… uważaj! Czyli dlatego intymność może zabić dobry seks?”

Bo chodzi o to, by gonić króliczka… ale i złapać go!

O tym, że najlepiej smakuje to, co trudno dostępne wiedzą wszyscy specjaliści od handlu i marketingu. Jak się jednak dobrze zastanowić, reguła niedostępności działa również w relacjach międzyludzkich. W końcu ile razy, Drogie Panie, słyszałyście złote rady, żeby „potrzymać go na dystans” i „niech on się jeszcze trochę postara”. Czy jednak faktycznie w miłości jak w handlu, wszystko jest aż tak proste?

Nie od dziś wiadomo (nawet mimo przemian społecznych i równouprawnienia), że w relacjach romantycznych zazwyczaj to mężczyzna pełni rolę zdobywcy (oczywiście mowa tu o relacjach heteroseksualnych, ale w tych jednopłciowych zazwyczaj też jedna z osób jest tą bardziej aktywną). I jakkolwiek niepoprawnie politycznie by to brzmiało, przeważnie my kobiety wolimy być tą stroną, o którą się zabiega. I nie ma to związku z naszą życiową samodzielnością, wykształceniem, realizacją zawodową czy przekonaniami dotyczącymi chociażby podziału obowiązków w domu. Co by jednak nie mówić, w relacjach miłosnych w większości pozostajemy wierni zasadzie, że to rolą mężczyzny jest zdobycie kobiety, której zadaniem jest zaś utrzymanie męskiego zainteresowania jak najdłużej. Wychodzi więc na to, że tak naprawdę obie strony muszą się postarać o uczucia drugiej osoby,różne są jednak metody, które bywają bardziej charakterystyczne dla jednej lub drugiej płci. Jest jednak pewien sposób, którą czasem nawet nie do końca świadomie stosujemy wszyscy, mimo, że na pierwszy rzut oka, wydaje się, że to raczej „działką” pań.Mowa o jednej z zasad wywierania wpływu społecznego, którą Robert Cialdini określił jako regułę niedostępności.

W obszarze dóbr materialnych reguła ta wskazuje na fakt, że produkty/usługi/informacje, które mają ograniczoną dostępność zyskują w naszych oczach na wartości. Dlatego pożądamy rzeczy luksusowych (których jest relatywnie niewiele). Stąd tak łatwo dajemy się porwać promocjom ograniczonym czasowo(„50% tylko do jutra!”). Z tego samego powodu też bardziej interesuje nas to, co ma miano tajemnicy – choćby była to nieistotna informacja, która w ogóle nas nie dotyczy – jeśli zyskuje status „top secret”, niemal z automatu staje się bardziej atrakcyjna i „ważna”. Co istotnie, reguła niedostępności działa tak silnie w odniesieniu do większości z nas, ponieważ opiera się nie tyle na wizji przewidywanego zysku,ale na perspektywie utraty czegoś (lub kogoś).

Niedostępność nie do przesady

Choć faktem jest, że mężczyźni (szczególnie w odniesieniu do pań, z którymi wiążą nieco bardziej długoterminowe plany) za bardziej atrakcyjne uznają kobiety, Czytaj dalej „Bo chodzi o to, by gonić króliczka… ale i złapać go!”

Miłość.. Seks.. Naturalne przyjemności.

Niedługo Walentynki ❤ Miłość powoli czuć i widać na każdym rogu i w każdym centrum handlowym… A tak już może mniej ironicznie mówiąc, to na pewno więcej się o niej w tym miesiącu mówi. Zatem skąd ona się bierze, ta MIŁOŚĆ? Co to takiego właściwie jest i jakie substancje chemiczne za nią odpowiadają? I jam ma się do tego wszystkiego seks?
Miłość niejednokrotnie porównywano do choroby. Należy dodać dla ścisłości, że jest to choroba, podczas której ‘chorzy’ zazwyczaj kładą się do łóżka. (M.Samozwaniec) i wszystko jasne! Warto jeszcze dodać, że św. Walenty był patronem ciężko chorych, zwłaszcza umysłowo – nie bez powodu 😉

Jak to się dzieje, że zakochujemy się w drugiej osobie i chodzimy z głową w chmurach, nie wiedząc co się dzieje? Co odpowiada za to, że ludzie tworzą długoterminowe związki? Dlaczego seks daje nam tyle przyjemności?

Zacznijmy od miłości…
 

Wzmożone działanie DOPAMINY, czyli cząsteczki szczęściaNORADRENALINY oraz niedobór SEROTONINY i … nasz mózg zaczyna być na miłosnym haju. Do tego włącza się narkotyk miłości – magiczna FENYLOETYLOAMINA(PEA), która reguluje w mózgu ilość wspomnianych monoamin: noradrenaliny, dopaminy, serotoniny. A wtedy już ciężko myśleć racjonalnie. Euforia, radość, wzrost libido, podniecenie, rozkosz – czyż ten stan nie przypomina czegoś ekstatycznego? Nie bez powodu  J.W. Goethe pisał: Miłość w jednej chwili daje nam coś, czego nie można osiągnąć przez długie lata pracy.

Ale w przyrodzie musi być równowaga, czyli coś za coś…
PEA powoduje bezsenność, niepokój, zaburzenia łaknienia, brak koncentracji oraz przyspieszenie akcji serca.  Jednak człowiek między 18 miesiącem a 4 rokiem trwania związku zaczyna uodparniać się na jej działanie, a miłość – ta szalona, bezgraniczna i namiętna powoli przemija. Ale czy u każdego? O tym za chwilę. Teraz jeszcze wspomnę o SEROTONINIE,  której spadek  wiąże się z obniżeniem koncentracji, nastroju, problemami ze snem.

Czy zatem każdy związek po takim dłuższym czasie staje się pusty i bez miłości?

Jak się domyślacie, na szczęście NIE każdy. Oto dlaczego tak się dzieje na poziomie neuroprzekaźników. Za to zamieszanie są odpowiedzialne: cząsteczka przywiązania  OKSYTOCYNA oraz hormon wierności  WAZOPRESYNA, które są wydzielane zarówno u kobiet jak i u mężczyzn podczas pieszczot, pocałunków, orgazmu. Teraz już wiecie, dlaczego seks i bliskość są tak ważne w związku i ściśle powiązane z czasem jego trwania 😀 No to teraz czas na seks , czyli (dziką?) przyjemność.

Dlaczego seks daje nam przyjemność?

Czytaj dalej „Miłość.. Seks.. Naturalne przyjemności.”

Magia Świąt

PrzedŚwiąteczna Magia

Zaczyna się już w listopadzie. Żeby przypadkiem na tej magii nikt za mało nie zarobił. Święta to genialny biznes, dlatego warto zacząć tę gonitwę jak najwcześniej. Prezenty, gwiazdki, choinki, w tle dzwoneczki I dźwięki piosenki „all I want for Xmas is…”, zapach cynamonu. A my uprawiamy jogging-shopping w dzikim tłumie pozostałych biegaczy. Co komu kupić i za ile? Co jest modne, co zrobi wrażenie? Można zwariować…

Gapimy się w monitor, godzinami klikamy na telefonie i szukamy w wirtualnym świecie jak najbardziej realnych prezentów. Wszystko po to, żeby Święta były wyjątkowe, żeby sprawić radość najbliższym.
Prezenty to nie wszystko. Do Świąt trzeba się jeszcze odpowiednio samemu przygotować. Fryzjer, kosmetyczka i ciuchy to podstawa. W końcu należy zadbać o siebie, żeby godnie przeżyć Święta i czuć się wyjątkowo na tle innych. Na koniec jeszcze odpowiednia oprawa, bo przecież są rzeczy, bez których Święta odbyć się nie mogą! Ozdoby, domowe dodatki ze świątecznym motywem no i najważniejsze – choinka – symbol Bożego Narodzenia. Bo będzie miło przy niej posiedzieć, bo pięknie wygląda i buduje świąteczną atmosferę.

Przedświąteczna gorączka nie byłaby tak ekscytująca, gdyby nie dwie dyscypliny narodowe, które uprawiamy z zapałem – sprzątanie i gotowanie! To z tego powodu wielu z nas wybiera paradoksalne rozwiązanie, czyli bierze urlop. Oczywiście żeby pracować, tyle że w domu. Bo Święta same się przecież nie zrobią.I tak dni wolne, które z założenia powinniśmy przeznaczyć na odpoczynek i regenerację, wykorzystujemy na maraton ze szmatą, odkurzaczem, mopem, mikserem, wałkiem i innymi sprzętami, które pomogą wprowadzić nam w domu idealny porządek i wyprodukować stosy jedzenia, które starczy dla całego osiedla a nie dla jednej rodziny. Czytaj dalej „Magia Świąt”

Dlaczego tak lubimy być „świętym Mikołajem”?

Na pytanie: „czy wolisz obdarowywać czy być obdarowywanym?” większość dorosłych odpowie, że preferuje być tym, który daje. I choć wydawać by się mogło, że celem takiej odpowiedzi jest wyłącznie zrobienie dobrego wrażenia na innych, okazuje się, że często postawa ta jest jak najbardziej zgodna z prawdą. Dlaczego więc w samolubnym – zdaniem wielu – świecie, tak chętnie bywamy altruistami? Może dlatego, że nawet najczystszy altruizm ma w sobie(o zgrozo!) odrobinę egoizmu? 😉

Grudzień to czas, w którym obdarowywanie innych i pomoc słabszym czy potrzebującym stają się tematami szczególnie aktualnymi i bliskimi większości z nas. I nie chodzi tylko o tradycję kupowania prezentów pod choinkę dla rodziny, ale też wsparcia osób, które w szczególny sposób takiej pomocy mogą potrzebować. Co może się wydawać zaskakujące,  w naszym okropnym, skomercjalizowanym i zepsutym do szpiku kości świecie, Święta Bożego Narodzenia – może też trochę dzięki lansowanej w mediach modzie – stają się okazją do tego, by obudzić w nas potrzebę „zrobienia czegoś dobrego”. I jak się okazuje, to „dobro” daje nam zastrzyk gigantycznej przyjemności.

Bo wielką frajdą jest przecież nie tylko wybieranie czy samodzielne wykonanie świątecznych prezentów, które sprawią komuś radość,ale też zorganizowanie zbiórki dla marznących w schronisku zwierząt, wsparcie fundacji opiekującej się niepełnosprawnymi dziećmi, czy wolontariat w „Szlachetnej Paczce” lub innej tego rodzaju akcji. Radość i satysfakcję dają nam nawet te maleńkie gesty jak drobny datek na szczytny cel. Dlaczego tak się dzieje i czy to źle, że pomagając innym, czasami bardziej pomagamy sami sobie? Czytaj dalej „Dlaczego tak lubimy być „świętym Mikołajem”?”