Jak zaradzić kryzysowi w związku?

Mam nadzieję, że pamiętacie, jak tydzień temu pisałam o trzech schematach konfliktów w parze, które wymieniają badacze. Tych, którzy jeszcze nie czytali – gorąco zachęcam do lektury, bo będzie temu będziecie mogli ze zrozumieniem przeczytać i wykonać zadania oraz zastosować wskazówki, którymi podzielę się z Wami dzisiaj. Tutaj umieszczam link do zeszłotygodniowego tekstu:

Pewnie już zastanawialiście się, jaki schemat zachowania partenerów dominuje podczas kłótni i konfliktu w Waszej relacji. Żeby teraz to usystematyzować, zachęcam do następującego zadania:

Uzupełnij poniższy schemat razem ze swoim partnerem. Opiszcie te sytuacje w następujący sposób: co robisz, kiedy się kłócicie (krzyczysz, obwiniasz, milczysz, itd.). Druga strona tak samo. Później niech każdy z Was zapisze, co w zachowaniu partnera wyzwala wasze emocje i zachowanie np. gdy ja krzyczę, to on wychodzi z pokoju (milczy, unika). Podzielcie się ze sobą tym, co czujecie podczas kłótni, opowiedzcie o tym jasno partnerowi/partnerce.

Imię:

Co robię:

To, co robię wyzwala w partnerze/-ce:

Jak ja się czuję w środku:

 

To zadanie pozwoli wam: po pierwsze, dokładnie przyjrzeć się temu co robicie podczas kłótni, jak widzicie reakcje partnera, w odpowiedzi na to co robicie i jakie towarzyszą temu wszystkiemu emocje. Po drugie możecie usłyszeć i zobaczyć, jak każde z was reaguje i widzi sytuację konfliktową.

W kolejnym zadaniu warto się zastanowić, co nakręca schemat.

Zatem, co takiego robicie, że druga strona zamiast się uspokoić jest nakręcona, a jej emocje także sięgają zenitu?

Wróćcie pamięcią do zachowań swoich i partnera oraz uzupełnijcie wasze reakcje wg schematu.

Imię:

Im bardziej/ mniej ………………. tym bardziej/ mniej …………………………

Np.: Im głośniej na mnie krzyczysz tym głośniej ja zaczynam na ciebie krzyczeć

Kiedy nie czuję się stabilnie w związku z tobą, bo………………………………………. reaguję ……………………….., a wtedy ty ………………………………………………

Np. Kiedy nie czuję się stabilnie w związku z tobą, bo do mnie krzyczysz i mnie krzywdzisz, reaguję unikaniem (nie chcę ciebie widzieć ani z tobą gadać), a wtedy ty jeszcze bardziej się wydzierasz na mnie.

Po wykonaniu tych dwóch zadań pewnie już sporo zauważyliście odnośnie waszej relacji. To co jedno z was robi, aby poradzić sobie z cierpieniem, samotnością, zranieniem, brakiem stabilności i bezpieczeństwa w drugim wywołuje strach. Sposoby, które każdy z was wybiera, żeby poradzić sobie ze strachem dotykają najbardziej czułych i delikatnych punktów drugiej osoby i powodują utrwalanie schematu cierpienia.

Widzisz już teraz, ze wasze zachowania są wzajemnie połączone na zasadzie związku przyczynowo – skutkowego? To, co robisz ty, wpływa na to, jak zareaguje twój partner i przez to wzajemnie się nakręcacie! Mając tak dużą samoświadomość, kiedy każde z was zauważy, że schemat zaczyna się uaktywniać, od razu go przerwijcie! Zadaj sobie pytanie, co mogę zrobić, żeby rozładować napięcie?

Co jeszcze jest bardzo ważne?

Rozmowy w duchu miłości! One pomagają zawsze! Komunikacja jest stale obecna w każdym związku (a przynajmniej powinna być – w przeciwnym razie trudno taką relację nazwać związkiem). Aby pokazywać miłość, trzeba też mówić językiem miłości.

V. Kallos-Lilly i J. Fitzgerald opracowały sposób komunikowania się, który pomoże każdej relacji. W skład LOVE wchodzą następujące elementy: Listen- słuchaj, Open – otwieraj, Validate – zatwierdzaj i szanuj, Express – wyrażaj). Pozwalają one stworzyć bazę komunikowania się z miłością i podstawę poczucia bezpieczeństwa podczas rozmowy.

Zapamiętajcie, albo może sobie to po prostu wydrukujcie:

Gdy komunikujemy się ze sobą:

1. Słuchajmy siebie nawzajem z otwartym sercem,

2. Szanujmy się wzajemnie,

3. Wyrażajmy myśli i uczucia delikatnie, prosto i bez pośpiechu.

Dzięki dobrej komunikacji z miłością można wiele zmienić. Warto, żebyście razem, kiedy będziecie mieli wolny czas. Porozmawiali też o Waszych sposobach komunikowania się i przeanalizowali wskazówki, które dziś Wam przekazałam.

Na koniec jeszcze jedno w kontekście rozwiązywania problemów: konflikty eskalują również wtedy, gdy para podejmuje decyzje na tzw. „hurra”. Jedno powie jedno, drugie, co innego, a później zaskoczenie, bo przecież miało być jeszcze inaczej. Dlatego słuchajcie się wzajemnie! Gdy pojawia się jakiś problem do rozwiązania lub ważna decyzja do podjęcia, weźcie pod uwagę te wskazówki:

  1. Wybierzcie konkretny czas i miejsce (np. dzisiaj po obiedzie siadamy przy stole i rozmawiamy)

  2. Zastosujcie rozmowę w duchu miłości (L-O-V-E)

  3. Zróbcie burzę mózgów i dajcie sobie wzajemnie przestrzeń do wymiany pomysłów i poglądów

  4. Odłóżcie na jakiś czas ostateczną decyzję i wróćcie do rozmowy w ustalonym przez siebie terminie (np. za dwa dni)

Podsumowanie

Choć ten tekst nie był długi, myślę, że zawarłam w nim maksimum istotnych i użytecznych dla Was treści. Teraz po waszej stronie leży decyzja, co zrobicie z tym, co ode mnie dostaliście i jak to wykorzystacie. Zachęcam do wprowadzenia tych wskazówek w życie, bo chyba większość z nas nie chce być po prostu szczęśliwym człowiekiem i żyć w szczęśliwym związku, prawda?

Utartą ścieżką wprost do kryzysu, czyli kilka słów o schematach zachowania par w konflikcie

We wczesnych etapach związku większość z Was miało poczucie wzajemnej atrakcyjności, zrozumienia i bliskości. Jednak im dalej w las… Przychodzą kolejne wspólne doświadczenia, konieczność podejmowania decyzji, wreszcie problemy, które przynosi życie… Z czasem takich ciężkich „cegiełek” przybywa a mur niezrozumienia, żalu i wzajemnych pretensji rośnie, nawet nie wiadomo kiedy… Pary mówią wtedy o zmieszaniu, zawodzie oraz zniechęceniu.

Jeżeli jesteś w związku, w którym ewidentnie trwacie w jakimś konflikcie, wasze stosunki są napięte i chcecie to zmienić, warto przyjrzeć się schematowi, który obniża jakość waszej relacji. Eksperci od związków opisali 3 wzorce, które ujawniają się u par w kryzysie: „Protest-ucieczka, by pozostać razem”, „Mów głośno, by cię usłyszano” oraz „Unikanie konfliktu za wszelką cenę”. W tych schematach widać, jak każde z was reaguje, kiedy czuje się zagrożone w relacji. Bo czy bycie blisko i jednoczesne dbanie o własną odrębność jest takie proste? A no niestety nie… Bo jak to w życiu – najtrudniej jest znaleźć „złoty środek”. Czytaj dalej „Utartą ścieżką wprost do kryzysu, czyli kilka słów o schematach zachowania par w konflikcie”

Blisko, bliżej… uważaj! Czyli dlatego intymność może zabić dobry seks?

Nie tylko intuicja, ale i naukowe dowody podpowiadają nam, że miłość w swojej kompletnej postaci składa się z intymności i zaangażowania oraz namiętności. W modelowym związku wszystkie te elementy przenikają się wzajemnie. I jeśli już taki związek się zdarza, to jest on raczej wynikiem dojrzałej pracy nad relacją, a nie efektem celnego strzału Amora.

Niestety, „real life is brutal” i przeważnie pierwotną namiętność oraz ognisty seks dość szybko wypiera bliskość (która generalnie jest super i bardzo dobrze nam w życiu robi, może jednak niekiedy stać się małą pułapką) oraz zaangażowanie (też niezbędne w trwałym związku, jednak samo w sobie niewystarczające do szczęścia). Brzmi mało optymistycznie, prawda? Jest jednak światełko w tunelu. Trzeba po prostu odrobinę wysiłku. Przyda się też refleksja nad samym/samą sobą i własnym zachowaniem wobec i w obecności drugiej połówki 😉 Czytaj dalej „Blisko, bliżej… uważaj! Czyli dlatego intymność może zabić dobry seks?”

„Porady na zdrady”, czyli kilka słów o tym, kto ma problem z wiernością

Z perspektywy kilkuletniej pracy jako seksuolog – psychoterapeuta zauważam, że coraz więcej par trafia do gabinetu z problemem zdrady. Przychodzą zarówno osoby zdradzające i zdradzane. Zadawałam sobie pytania, dlaczego jest jej coraz więcej? Czy naprawdę zdradzamy częściej? Wydaje mi się jednak, że po prostu coraz więcej osób decyduje się tym problemem podzielić i szuka pomocy u specjalisty.

Co to jest zdrada?

Wg definicji SJP jest to „niedochowanie wierności wobec partnerki lub partnera, złamanie jakiś zasad, idei”. Pracując jako psychoterapeuta i słuchając historii ludzi, widzę, że pewne rzeczy nie są jednak takie oczywiste i nie można ich traktować w kategorii zero-jedynkowej. Zastanawiałam się przed napisaniem tego tekstu, czym zatem jest zdrada. I przed oczami „wyświetlił mi się film” ze spotkań z moimi pacjentami, odtwarzałam ich historie, szukając wspólnego mianownika. Doszłam do wniosku, że najistotniejsze jest to, że granicę co już jest zdradą a co nią jeszcze nie jest ustalają między sobą oboje partnerzy. Bo choć istnieją wartości uniwersalne m.in. przestrzeganie ustalonych zasad, wspólnie ustalonego poziomu wyłączności i dochowanie tajemnic, to już ich interpretacja i poruszanie się w zakresie tych wartości zależy od wzajemnych uzgodnień. Żeby móc zdradzić, trzeba najpierw coś ustalić z drugą osobą, a później świadomie złamać „dane słowo”. Nierzadko słyszę, „ale ja nie wiedziałem, że żona to (czyli na przykład oglądanie filmów erotycznych) odbierze jako zdradę”, albo „że przecież to, że z kolegą chodziłam na tenisa i nie mówiłam mężowi to nie zdrada”. W takiej sytuacji, jeżeli faktycznie osoba nie była świadoma, że jej postawa czy zachowanie może ranić uczucia partnera/-ki, warto wspólnie, na spokojnie usiąść i ustalić, jakie znaczenie dane zachowanie miało dla tej konkretnej osoby. Idąc za powyższym przykładem, świetnie byłoby, gdyby mężczyzna, który ogląda filmy erotyczne powiedział partnerce, dlaczego to robi, czego tam szuka i czy dostrzega tam jakiś cień zdrady. Powinien też starać się zrozumieć perspektywę partnerki i jej uczucia. Podobnie kobieta, która nie miała zamiaru zdradzić partnera i po prostu jeździła na tenisa z kolegą, bo akurat miała wygodny transport i nie pomyślała, że zatajenie tego faktu może mieć dla męża znamiona zdrady, powinna wyjaśnić, dlaczego tak robiła, co było jej zamierzeniem. Po takiej rozmowie można zobaczyć i zrozumieć punkt widzenia partnera/-ki, a co najważniejsze ustalić granice, które obie strony są w stanie zaakceptować.

Kto zdradza? Czytaj dalej „„Porady na zdrady”, czyli kilka słów o tym, kto ma problem z wiernością”

Bo chodzi o to, by gonić króliczka… ale i złapać go!

O tym, że najlepiej smakuje to, co trudno dostępne wiedzą wszyscy specjaliści od handlu i marketingu. Jak się jednak dobrze zastanowić, reguła niedostępności działa również w relacjach międzyludzkich. W końcu ile razy, Drogie Panie, słyszałyście złote rady, żeby „potrzymać go na dystans” i „niech on się jeszcze trochę postara”. Czy jednak faktycznie w miłości jak w handlu, wszystko jest aż tak proste?

Nie od dziś wiadomo (nawet mimo przemian społecznych i równouprawnienia), że w relacjach romantycznych zazwyczaj to mężczyzna pełni rolę zdobywcy (oczywiście mowa tu o relacjach heteroseksualnych, ale w tych jednopłciowych zazwyczaj też jedna z osób jest tą bardziej aktywną). I jakkolwiek niepoprawnie politycznie by to brzmiało, przeważnie my kobiety wolimy być tą stroną, o którą się zabiega. I nie ma to związku z naszą życiową samodzielnością, wykształceniem, realizacją zawodową czy przekonaniami dotyczącymi chociażby podziału obowiązków w domu. Co by jednak nie mówić, w relacjach miłosnych w większości pozostajemy wierni zasadzie, że to rolą mężczyzny jest zdobycie kobiety, której zadaniem jest zaś utrzymanie męskiego zainteresowania jak najdłużej. Wychodzi więc na to, że tak naprawdę obie strony muszą się postarać o uczucia drugiej osoby,różne są jednak metody, które bywają bardziej charakterystyczne dla jednej lub drugiej płci. Jest jednak pewien sposób, którą czasem nawet nie do końca świadomie stosujemy wszyscy, mimo, że na pierwszy rzut oka, wydaje się, że to raczej „działką” pań.Mowa o jednej z zasad wywierania wpływu społecznego, którą Robert Cialdini określił jako regułę niedostępności.

W obszarze dóbr materialnych reguła ta wskazuje na fakt, że produkty/usługi/informacje, które mają ograniczoną dostępność zyskują w naszych oczach na wartości. Dlatego pożądamy rzeczy luksusowych (których jest relatywnie niewiele). Stąd tak łatwo dajemy się porwać promocjom ograniczonym czasowo(„50% tylko do jutra!”). Z tego samego powodu też bardziej interesuje nas to, co ma miano tajemnicy – choćby była to nieistotna informacja, która w ogóle nas nie dotyczy – jeśli zyskuje status „top secret”, niemal z automatu staje się bardziej atrakcyjna i „ważna”. Co istotnie, reguła niedostępności działa tak silnie w odniesieniu do większości z nas, ponieważ opiera się nie tyle na wizji przewidywanego zysku,ale na perspektywie utraty czegoś (lub kogoś).

Niedostępność nie do przesady

Choć faktem jest, że mężczyźni (szczególnie w odniesieniu do pań, z którymi wiążą nieco bardziej długoterminowe plany) za bardziej atrakcyjne uznają kobiety, Czytaj dalej „Bo chodzi o to, by gonić króliczka… ale i złapać go!”

Miłość.. Seks.. Naturalne przyjemności.

Niedługo Walentynki ❤ Miłość powoli czuć i widać na każdym rogu i w każdym centrum handlowym… A tak już może mniej ironicznie mówiąc, to na pewno więcej się o niej w tym miesiącu mówi. Zatem skąd ona się bierze, ta MIŁOŚĆ? Co to takiego właściwie jest i jakie substancje chemiczne za nią odpowiadają? I jam ma się do tego wszystkiego seks?
Miłość niejednokrotnie porównywano do choroby. Należy dodać dla ścisłości, że jest to choroba, podczas której ‘chorzy’ zazwyczaj kładą się do łóżka. (M.Samozwaniec) i wszystko jasne! Warto jeszcze dodać, że św. Walenty był patronem ciężko chorych, zwłaszcza umysłowo – nie bez powodu 😉

Jak to się dzieje, że zakochujemy się w drugiej osobie i chodzimy z głową w chmurach, nie wiedząc co się dzieje? Co odpowiada za to, że ludzie tworzą długoterminowe związki? Dlaczego seks daje nam tyle przyjemności?

Zacznijmy od miłości…
 

Wzmożone działanie DOPAMINY, czyli cząsteczki szczęściaNORADRENALINY oraz niedobór SEROTONINY i … nasz mózg zaczyna być na miłosnym haju. Do tego włącza się narkotyk miłości – magiczna FENYLOETYLOAMINA(PEA), która reguluje w mózgu ilość wspomnianych monoamin: noradrenaliny, dopaminy, serotoniny. A wtedy już ciężko myśleć racjonalnie. Euforia, radość, wzrost libido, podniecenie, rozkosz – czyż ten stan nie przypomina czegoś ekstatycznego? Nie bez powodu  J.W. Goethe pisał: Miłość w jednej chwili daje nam coś, czego nie można osiągnąć przez długie lata pracy.

Ale w przyrodzie musi być równowaga, czyli coś za coś…
PEA powoduje bezsenność, niepokój, zaburzenia łaknienia, brak koncentracji oraz przyspieszenie akcji serca.  Jednak człowiek między 18 miesiącem a 4 rokiem trwania związku zaczyna uodparniać się na jej działanie, a miłość – ta szalona, bezgraniczna i namiętna powoli przemija. Ale czy u każdego? O tym za chwilę. Teraz jeszcze wspomnę o SEROTONINIE,  której spadek  wiąże się z obniżeniem koncentracji, nastroju, problemami ze snem.

Czy zatem każdy związek po takim dłuższym czasie staje się pusty i bez miłości?

Jak się domyślacie, na szczęście NIE każdy. Oto dlaczego tak się dzieje na poziomie neuroprzekaźników. Za to zamieszanie są odpowiedzialne: cząsteczka przywiązania  OKSYTOCYNA oraz hormon wierności  WAZOPRESYNA, które są wydzielane zarówno u kobiet jak i u mężczyzn podczas pieszczot, pocałunków, orgazmu. Teraz już wiecie, dlaczego seks i bliskość są tak ważne w związku i ściśle powiązane z czasem jego trwania 😀 No to teraz czas na seks , czyli (dziką?) przyjemność.

Dlaczego seks daje nam przyjemność?

Czytaj dalej „Miłość.. Seks.. Naturalne przyjemności.”