O rozwoju, który wymaga ryzyka…

„Zawsze robiłam coś, do czego nie byłam w pełni przygotowana. Myślę, że tak właśnie rośniesz.”

Marissa Mayer

„Nie dam rady”, „To nie dla mnie”, „Przecież nie mam doświadczenia”, „Nigdy tego nie robiłam”… Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo często borykam się z tym, że pomysły na życiowy rozwój lub zmianę, które pojawiają się w mojej głowie są blokowane przez tego rodzaju myśli. Staram się z nimi walczyć i przede wszystkim możliwie urealnić, czyli odnieść do rzeczywistości, by sprawdzić, czy faktycznie mają w niej pokrycie. Jednak co tu dużo mówić – nawet mimo racjonalnych argumentów nie jest łatwo się ich pozbyć lub – co jeszcze trudniejsze – zaryzykować i podjąć działanie, mimo tego rodzaju obaw.

Brzmi znajomo? Jeśli tak, to ten tekst jest dla Was. I dla mnie 😉

Ostatnio dużo piszemy o samorozwoju, motywacji do działania, realizowaniu pozytywnych i przemyślanych życiowych zmian. I choć mnie samej jest raczej dość daleko do modnego dziś (a moim zdaniem nawet chwilami szkodliwego) trendu nachalnego motywowania niemal do wszystkiego, to mimo wszystko uważam, że każdy – w miarę swoich możliwości, potencjału, preferowanego stylu funkcjonowania i zainteresowań powinien jednak dążyć do tego, by być lepszym – partnerem, rodzicem, dzieckiem, przyjacielem czy pracownikiem – po prostu lepszą wersją siebie. Jednak wcale nie oznacza to, że musimy doskonalić się we wszystkim, o czym piszą nam portale internetowe, celebryci na FB czy Insta albo eksperci w telewizji. O tym, dlaczego za wysoce szkodliwy uważam cały „przemysł motywacyjny” napiszę jeszcze w tym miesiącu, jednak to temat na zupełnie osobny tekst. Dlatego wracając do sedna…

Rozwój nie jedno ma imię

Choć mamy tendencję do tego, by o rozwoju myśleć wyłącznie jako o zadaniu dotyczącym doskonalenia swoich umiejętności i poszerzania kompetencji głównie w kontekście zawodowym, to tak naprawdę pojęcie to jest duuuuużo szersze i mieści się w nim pełen wachlarz najróżniejszych aspektów naszego życia. Dla mnie rozwój to wszystkie te działania, które sprawiają, że nasze horyzonty myślowe się poszerzają, że zdobywamy wiedzę, unikalne doświadczenia, poznajemy osoby, od których możemy nauczyć się czegoś zupełnie dla nas nowego. Moim zdaniem jest on nierozerwalnie związany z zachowaniem choć odrobiny dziecięcej ciekawości i entuzjazmu, dzięki któremu jesteśmy wciąż ciekawi świata i innych ludzi. To właśnie dlatego chcemy od życia „więcej” – niekoniecznie w kontekście finansów, posiadania czy pozycji społecznej. W kontekście naszego samorozwoju wartościowe jest nie tylko szlifowanie umiejętności przydatnych w pracy czy zawodzie, czytanie fachowej literatury czy nauka języków, ale też rozwijanie swoich zainteresowań czy pasji i wreszcie czas, który świadomie i aktywnie (w sensie zaangażowania) spędzamy z bliskimi nam osobami albo taki, który bezinteresownie poświęcamy tym, którzy potrzebują wsparcia. Moim zdaniem każda aktywność, dzięki której zyskaliśmy sami (umiejętności, wiedzę, doświadczenia, lepsze relacje) lub zyskali na niej inni, powinna być dla nas powodem do dumy i satysfakcji. A to klucz do dobrego samopoczucia i życiowego spełnienia.

Wyjście poza strefę komfortu…

Jest jednak ten rodzaj rozwoju, który nie zawsze jest dla nas przyjemny (choć docelowo ma nam przynieść bardzo „przyjemne” efekty – pozycję, pieniądze, spełnienie zawodowych ambicji). Wymaga wysiłku, pracy, poświęcenia czasu lub/i pieniędzy. Wiąże się z ryzykiem porażki i przeżywania w związku z tym frustracji, smutku czy żalu. Nieosiągnięcie celu bywa dla nas w tym przypadku równoznaczne z nadszarpnięciem samooceny i poczucia własnej wartości – boimy się, że nie wyjdzie i że inni to zobaczą, że okażemy się być słabi, omylni, nieinteligentni, mało zaradni, „życiowo nieogarnięci”. Wszystkie te trudne myśli i wyobrażenia sprawiają, że często nie podejmujemy nawet próby zrealizowania niektórych pomysłów, bo koszty psychologiczne wydają się być zbyt duże. Uznajemy, że to mrzonki, naiwne marzenia, które nigdy się nie spełnią. Dlaczego? Bo wymagają pójścia nieznaną drogą, która może mieć sporo wybojów albo niespodziewanych zakrętów. A dla tych, którzy nie mają natury zdobywców to już bardzo często wystarczający powód, by sparaliżował ich strach (wiem coś o tym, wierzcie mi 😉 ).

Boimy się uczynić pierwszy krok, by zrealizować jakieś marzenie albo zrobić coś, co nas pociąga i w wykonaniu innych budzi nasz podziw albo zazdrość. Myślimy sobie: „jak ona to osiągnęła? Też bym tak chciała, ale przecież nie umiem tego robić, nie mam doświadczenia!”. Tymczasem każdy, kto w jakiejś dziedzinie osiąga pewien sukces też kiedyś zaczynał. Też musiał zrobić pierwszy krok, zmierzyć się z zadaniami, o których wcześniej nie miał pojęcia albo spotykał się nimi tylko w teorii. Lekarz przeprowadzał pierwszą operację, psychoterapeuta poprowadził pierwszego pacjenta, biznesmen założył pierwszą firmę, fryzjer strzygł pierwszego klienta… Wszystkiemu zapewne towarzyszył spory stres, a w wielu przypadkach okupione było bezsennymi nocami i bolesnym uściskiem w żołądku. Ba! Pewnie wiele tych „pierwszych razów” zakończyło się całkowitym lub częściowym niepowodzeniem. A mimo to – a raczej dzięki temu – w końcu tym odważnym udało się osiągnąć wysokie kompetencje, uznanie, poczucie pewności w tym co robią. Bo każdy sukces wymaga wyjścia poza swoją strefę komfortu, zaryzykowania pomyłki i wystawienia się na negatywną ocenę ze strony innych. Ale jeśli uda nam się przyjąć perspektywę, w której popełnianie błędów i bycie niedoskonałym to jedyna droga do zdobycia koniecznego doświadczenia, umiejętności i w dalszej perspektywie osiągnięcia perfekcji w jakimś obszarze, to znaczy, że jesteśmy krok bliżej do sukcesu.

…ale w zgodzie ze sobą

Bo ten, kto próbuje i tak już jest wygrany. Nawet jeśli nie wszystko wychodzi i nasze działania nie prowadzą dokładnie tam, gdzie byśmy chcieli. Błędy, niepowodzenia i zwątpienie są wpisane w drogę do spełnienia. Warto uzbroić się w cierpliwość i nie narzucać sobie morderczego tempa. Nie chodzi o to, żeby przejść tą drogę jak najszybciej, ale o to, żeby po prostu iść do przodu. Nawet powoli, w swoim tempie. Wcale też nie chodzi o to, że wszyscy powinniśmy marzyć o wielkiej karierze, najwyższych stanowiskach, wielkich pieniądzach czy popularności. Nie! W ogóle nie w tym rzecz. Bardziej mam na mysli to, by nie bać się podążyć za tym, czego chcielibyśmy od życia – np. pracy, którą będziemy lubić i która da nam poczucie sensu i bycia pożytecznym, szczęśliwej rodziny a może spokojnego życia na egzotycznej wyspie albo w agroturystycznym gospodarstwie w „zabitej dechami” wsi? Wszystko jedno! Najpierw odważ się zamarzyć! Później zdefiniuj to, czego bardzo chcesz i pragniesz. Odpowiedz na pytania typu: co mi da zadowolenie, satysfakcję z życia, poczucie sensu i sprawi, że poczuję się spełniona? Wiem, że to ogromnie trudne, szczególnie dziś, gdy otoczenie zarzuca nas pomysłami na pełne sukcesów życie i próbuje za nas zdefiniować, co jest życiowym sukcesem, a co nie, bardzo trudno zauważyć i nazwać swoje potrzeby, zdefiniować cele i uszczegółowić marzenia.

Dlatego, jeśli czujecie, że w Waszym życiu jeszcze czegoś brakuje, ale nie bardzo jeszcze wiecie czego i co właściwie chcielibyście zmienić, co zrobić albo kim być, to odprężcie się i pozwólcie puścić wodze fantazji. Pomyśl spokojnie, co Ciebie pociąga, co sprawia  radość, co daje satysfakcję, gdzie i z kim czujesz się dobrze, co uważasz za dobre i pożyteczne. A gdy już się dowiesz, czego (przynajmniej na ten moment) potrzebujesz, to opracuj plan i zastanów się, co po kolei możesz zrobić, by się do tego celu/stanu zbliżyć.

I pamiętaj, sukces i duża zmiana raczej nie następują od razu. Potrzebne są praca, czas i plan, który uwidoczni nam kolejne zadania, wyzwania i możliwe przeszkody, które mogą stanąć nam na drodze. Dlatego śmiało, do przodu! Nie bój się swoich marzeń i ambicji, bo tylko wychodząc poza własną strefę komfortu można poczuć prawdziwą satysfakcję i dumę z siebie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s