Młodzieńczy bunt czy depresja – co może świadczyć o tym, że nastolatek potrzebuje pomocy?

Chwiejność nastroju, wybuchy złości, obrażanie się na cały świat (szczególnie rodziców), płacz a chwilę po nim euforia, próby zaznaczenia swojej odrębności i budowanie własnej niezależności – często poprzez zachowania buntownicze… Doskonale zna to więszkość rodziców nastolatków, a niemal każdy dorosły jest sobie w stanie przypomnieć to z własnego doświadczenia. I faktycznie, wszystko to może (a nawet powinno) być elementem prawidłowego procesu dojrzewania, tyle tylko, że utrzymane w pewnych granicach, które czasami trudno określić i zauważyć. Dlatego jest w tym jednak pewien haczyk, z powodu którego powstał ten tekst.

Młodzieńczy okres „burzy i naporu” jest naturalną częścią dojrzewania konieczną do ukształtowania tożsamości dorosłego, świadomego siebie człowieka. Towarzyszą mu skrajne emocje, obawy związane z coraz większą niezależnością, rosnącą odpowiedzialnością za swoje czyny i decyzje, rozterki miłosne oraz mniej lub bardziej udane próby odnalezienia odpowiedzi na pytanie „kim jestem?”. Dlatego to, że nastolatek przeżywa całą gamę emocji – również tych negatywnych – jak smutek, strach, złość oraz frustracja jest normalne. Rolą rodzica jest przede wszystkim słuchać, obserwować i nieustannie dawać dziecku do zrozumienia, że jest się blisko i zawsze służy się wsparciem czy radą. Nie oznacza to oczywiście, że należy na wszystko się godzić, nie stawiać granic oraz pobłażać czy bagatelizować konfliktowe i ryzykowne sytuacje lub niebezpieczne zachowania. Bo mimo że młody człowiek musi stawić czoła zbliżającej się dorosłości i naturalnie dąży do niezależności, wciąż bardzo potrzebuje oparcia i poczucia bezpieczeństwa dawanego przez najbliższy osoby – przeważnie rodziców.

Wracając jednak do chwiejności nastroju i emocjonalnych tornad przechodzących przez głowę nastolatka, to należy pamiętać, że to, co w odpowiednim natężeniu stanowi rozwojową normę, może przerodzić się w coś, co istotnie wykracza poza jej margines. Mogą to być tzw. zaburzenia zachowania lub zachowania opozycjno-buntownicze, o których napiszę innym razem oraz depresja. Dlatego rodzice nastolatków stoją przed bardzo trudnym zadaniem, by nie utracić czujności oraz kontaktu z dzieckiem i w odpowiednim momencie prawidłowo reagować. Tym bardziej, że liczba diagnozowanych wśród młodzieży przypadków depresji rośnie lawinowo – dotyczy ona 8% nastolatków (częściej chorują dziewczęta). Co więcej, szacuje się, że szeroko rozumiane zaburzenia depresyjne mogą występować nawet u 20% nastolatków, a niektóre źródła podają wręcz, że objawy depresyjne stwierdza się u blisko co trzeciego nastolatka!!!

Co zatem może świadczyć o tym, że nasze dziecko nie przechodzi przez naturalny w okresie dojrzewania czas buntu oraz związanego z nim smutku czy agresji i towarzyszącej jej zlości, ale boryka się ze znacznie poważniejszym problemem jakim jest depresja? Oto kilka wskazówek dotyczących symptomów, które powinny wzbudzić nasz niepokój i skutkować natychmiastową konsultacją ze specjalistą.

Co może wskazywać na depresję u nastolatka?

Najważniejszym czynnikiem świadczącym o tym, że nie mamy do czynienia z rozwojową normą jest utrzymywanie się obniżonego nastroju (i powiązanym z nim objawów, które opiszę poniżej) dłużej niż dwa tygodnie. Ale czym właściwie objawiać się może ten „obniżony nastrój”? Oto lista jego możliwych przejawów:

  • smutek, rozdrażnienie, płaczliwość
  • trudności w szkole tj. problemy z koncentracją uwagi, a wtórnie do nich z pamięcią, co odbija się na nauce i ocenach (czasami może to być jeden z pierwszych objawów depresji, któremu towarzyszy obniżony nastrój)
  • wrogość wobec otoczenia
  • apatia i zobojętnienie wobec tego, co dzieje się w najbliższym otoczeniu (np. nastolatek przestaje cieszyć się tym, co jeszcze chwilę temu było powodem do euforii lub przeciwnie – nie reaguje na to, co wcześniej go „wkurzało”)
  • ograniczenie aktywności, utrata zainteresowań
  • ciągłe znudzenie i zniechęcenie do podejmowania codziennych obowiązków, jak i czynności stanowiących rozrywkę
  • ograniczenie kontaktów z rówieśnikami
  • niska samoocena („jestem beznadziejny”, „do niczego się nie nadaję”, „wszyscy mają mnie gdzieś, bo jestem do niczego”)
  • nieproporcjonalnie pesymistyczna ocena własnych możliwości i perspektyw życiowych
  • podejmowanie niebezpiecznych, impulsywnych, nieprzemyślanych działań z myślą, że przecież „i tak mi na niczym nie zależy, więc co mi tam” – np. ryzykowne eksperymentowanie z narkotykami czy alkoholem, ucieczki z domu, wagary
  • działania autoagresywne (tzw. „cięcie się”, przypalanie i inne formy celowego zadawania sobie bólu)
  • fantazjowanie na temat śmierci
  • myśli samobójcze – nie zawsze są werbalizowane, co stanowi dodatką trudnośc, nie mniej wszelkie sygnały, które mogą o nich świadczyć, nie powinny być bagatelizowane – mitem jest to, że ktoś, kto planuje samobójstwo nie będzie o tym mówił, dlatego wszelkie komunikaty, które wysyła dziecko (np. „lepiej żebym się nie urodził”, „po co ja żyję?”, „macie przeze mnie tylko problemy, lepiej byłoby wszystkim beze mnie”) powinny być traktowane poważnie
  • zachowania agresywne wobec otoczenia
  • uporczywe dolegliwości somatyczne (np. bóle głowy, bóle brzucha, nudności, wymioty, biegunki, omdlenia, kołatania serca itd.), które nie mają ustalonej przyczyny organicznej

Warto jasno zaznaczyć, że u młodego człowieka nie muszą pojawić się wszystkie te objawy, mogą również pojawić się inne, mniej charakterystyczne symptomy. Jednak jeśli rozpoznajemy przynajmniej część z powyższych, a całość zachowań prezentowanych przez nastolatka istotnie zmieniła się w ostatnim czasie, to nie ma na co czekać i należy zgłosić się do specjalisty – psychologa lub psychiatry w celu przeprowadzenia badań i postawienia diagnozy oraz co najważniejsze, wdrożenia odpowiednich działań terapeutycznych. Wśród konwekwencji zbagatelizowania depresyjnych problemów młodego człowieka są nie tylko te najbardziej tragiczne jak udane próby samobójcze, ale również inne negatywne skutki odbijające się na późniejszym życiu osoby dorosłej – nawracające epizody depresji, zaburzenia osobowości, które istotnie utrudniają funkcjonowanie czy wreszcie bardziej prozaiczne jak choćby przerwanie edukacji, wejście w toksyczne relacje uczuciowe czy społeczne, zerwanie kontaktów z rodziną itd.

Dlatego nie można sobie pozwolić na to, by na niepokojące zachowania młodego człowieka patrzeć „z przymrużeniem oka” czy myślą, że „samo minie”. Liczba depresji wśród młodzieży rośnie, podobnie z resztą jak liczba prób samobójczych, zatem dbajmy o możliwie jak najlepszą komunikację i więź z dzieckiem, nawet jeśli w okresie dojrzewania utrzymanie jej wymaga od dorosłych ogromnej cierpliwości, czujności i innych „supermocy” wśród których najważniejszą jest po prostu bezwarunkowa miłość do dziecka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s