Po co psychoterapia?!

Pamiętam krótki post o psychoterapii, który jakiś czas temu dodałam na Facebooku

„Po co #psychoterapia?”

„Sam/-a dam radę”

„To dla tych, co nie ogarniają”

Niestety wciąż często słyszę tego typu wypowiedzi na temat procesu psychoterapeutycznego. Co ciekawe, ci, którzy tak mówili, ale jednak odważyli się i podjęli prace nad sobą, zupełnie zmieniają zdanie na jego temat. Dzięki rosnącej w społeczeństwie świadomości tematu, coraz więcej osób trafia na „kozetkę”. Po skończonej terapii mówią: „teraz wiem, czego potrzebuję”, „wiem, co czuję”, „teraz mogę więcej”.

Psychoterapia to niesamowita #podróż (pełna też i zakrętów), podczas której można dotrzeć do wielu nowych miejsc w swoim wnętrzu. Miejsc wcześniej nieodkrytych. Takie doświadczenia sprawiają, że #życie zaczyna wyglądać zupełnie inaczej.

Jak się do tej podróży przygotować?

No właśnie, czy przed psychoterapią trzeba się jakoś specjalnie zorganizować? To zależy. Przede wszystkim decyzja o jej podjęciu raczej nie jest to spontaniczna. To nie zakup koszulki w promocji, a pewien proces, który trwa jakiś czas. Z jednej strony można po prostu mieć świadomość, że życie nie jest satysfakcjonujące, albo po prostu odczuwać chaos na zasadzie „nie wiem, co się dzieje ze mną i otaczającym mnie światem”. W konsekwencji nieprzyjemnych doznań i ich wpływu na codzienne funkcjonowanie sprawia, że osoba zjawia się w gabinecie. Czasami nie podaje wyraźnego powodu, mówi, że chce się sobie przyjrzeć, lepiej siebie zrozumieć. Ale są i tacy, którzy przychodzą z konkretem: „mam problem ze wzwodem tylko, jak zaczynam grę wstępną”. I chcą skupić się na poprawie funkcjonowania w sferze seksualnej. Przygotowują się, wypisują w punktach cele terapeutyczne i obszary do pracy. Gdy przychodzą, mówią, że „zastanawiałam się”, „przygotowywałem się”, „chce to zmienić”. Zatem, czy należy się przygotować? Oczywiście to świetnie, kiedy osoba ma zdolność do autorefleksji i sama podejmuje wysiłek już przed spotkaniem z terapeutą. Ale nie jest to konieczne! Naprawdę, w tą podróż można ruszyć nieprzygotowanym! Dlaczego? Bo ma się obok kogoś (psychoterapeutę), kto na bieżąco będzie uposażał w potrzebne narzędzia (czyli w mechanizmy radzenia sobie), a także wspierał w wytyczaniu nowych dróg i wyznaczaniu celów. Zatem co dalej?

Psychoterapeutyczna podróż, ale czym się w nią wybrać? Czyli kilka słów o podejściach i teoretycznych podstawach terapii

Psychoterapeuta to specjalista, który ukończył 4 letni kurs psychoterapii i, albo już ma pełne uprawnienia (certyfikat), albo jest w trakcie przygotowywania się do takiego egzaminu. Warto też wiedzieć, że szkoły, które oferują kształcenie, mają różne podejścia, czyli tak jakby różne środki lokomocji do celu. I jako przedstawicielce tego nurtu, aż ciśnie mi się na usta, że podejście poznawczo – behawioralne to po prostu rakieta (w sensie, że takie super ;)). Ale prawda jest taka, że każdy nurt ma w sobie coś unikalnego, na co dobrze jest spojrzeć i spróbować wykorzystać. Istotne jest też to, z jakimi trudnościami czy problemami zgłaszamy się do terapeuty, bo wybór paradygmatu, w którym odbywa się terapia powinien być dobrze dobrany nie tylko ze względu na obszar pracy, ale i pewne preferencje klienta czy pacjenta. Analogicznie możemy porównać to do wyboru środku lokomocji – jeśli wybieramy się do osiedlowego sklepu to nie potrzeba nam samochodu, wystarczy np. rower. I też jest tak z podejściem- każde ma swoje plusy w zależności od tego, gdzie chcemy się znaleźć. Każde z nich ma swoje zalety i wady w zależności od konkretnego przypadku i celu jaki chcemy osiągnąć.

Moim zdaniem, najlepsze jest podejście poznawczo – behawioralne z wykorzystaniem psychoterapii schematu. W ten sposób sama prowadzę pacjentów i widzę w tym wysoką skuteczność. Badania naukowe też to zresztą potwierdzają. Opiera się ono na założeniu, że każdy człowiek posiada schematy, przez których pryzmat interpretuje napływające do niego informacje z otoczenia. Kształtują się one głównie dzieciństwie, w relacjach z ważnymi dla nas osobami (m.in. matką czy ojcem). Tak już ukształtowane schematy mają odzwierciedlenie w funkcjonowaniu w relacjach z innymi, sposobie widzenia siebie oraz otaczającego nas świata. Większość dysfunkcyjnych schematów powstaje w wyniku toksycznych, trudnych doświadczeń, które powtarzały się regularnie w życiu człowieka przez okres dzieciństwa i dorastania. Schematy są wynikiem dążenia do tego co znane i spójne z człowiekiem. I tak schemat, który jest dobrze znany, mimo że sprawia ból, to jednak zapewnia komfort bycia w sytuacji, którą się zna. Przykładem takich schematów może być: samopoświęcanie, zahamowanie, roszczeniowość/ wielkościowość. Moja psychoterapeutyczna rakieta (wiadomo poznawczo – behawioralna) 😉 prowadzi drogą rozpoznania tych schematów i pozwala na zmianę ich treści na taką, która będzie bardziej pomocna (adaptacyjna i funkcjonalna). Celem i punktem końcowym podróży w tym nurcie jest moment, w którym osoba odczuje zmianę i poprawę jakości swojego życia. O tym podejściu mogłabym pisać i pisać. Wymieniać schematy, opisywać tryby czy same techniki. Dlatego zainteresowanych tym tematem zachęcam do pytań na psycholifestyle.blog@gmail.com.

O kolejnych nurtach będzie krócej, co wynika z tego, że nie mam wiele doświadczenia w pracy w ich ramach i nie czuję się na tyle kompetentna, by opowiadać Wam o nich szczegółowo.

I tak, podejście psychodynamiczne wykorzystuje głównie rozumienie relacji psychoterapeutycznej, przeniesienia i przeciwprzeniesienia. Z założenia trwa dłużej niż terapia poznawczo-behawioralna i nie ma jasnej struktury, ani metod czy technik. Standardowo stosuje się parafrazowanie i odzwierciedlanie oraz najbardziej charakterystyczne – interpretowanie. Elementy rozumienia relacji w odniesieniu do teorii relacji z obiektem także stosuję w swojej pracy i bez tego byłoby mi trudno w pełni zrozumieć pacjenta. Oczywiście ten element zawiera w sobie też psychoterapia schematu.

Kolejny nurt, psychoanliza (o Freudzie chyba słyszeli wszyscy) to pewnego rodzaju terapeutyczny „odlot”, który trwa bardzo długo, czasami całe lata. Psychoterapeuta towarzyszy, ale jest mało aktywny, wykorzystuje analizę snów, bazuje na skojarzeniach, przejęzyczeniach. Czasowo i finansowo zajmuje to dużo czasu, ale mówi się, że i efekty są widoczne. O tym podejściu wiem najmniej. Nie znam też nikogo, kto w ten sposób pracuje, ale mam koleżanki, które znają aktywnych psychoanalityków z długimi terminami oczekiwania na wizytę.

Terapia Gestalt to podejście, które osobiście uważam za szczególnie trafione szczególnie do pracy rozwojowej. Jest tam sporo eksperymentów, odgrywania ról, dużo się dzieje a pacjent musi się angażować i być aktywny. Pracowałam kiedyś z certyfikowanym psychoterapeutą właśnie w tym podejściu na Dziennym Oddziale Psychiatrycznym i muszę przyznać, że efekty były widoczne. Zapytałam go, jak opisałby Gestalt w 2 – 3 zdaniach. Odpowiedział, że to poszerzanie samoświadomości w zakresie myślenia, odczuwania i własnej cielesności. Po czym dodał, że ważne w psychoterapii Gestalt jest integracja, a nie interpretacja. Sama w pracy z pacjentem również wykorzystuję niektóre techniki zaczerpnięte z tego podejścia np. technika pustego krzesła, praca na wyobrażeniach i wchodzenie w role.

Wnioski zatem są takie, że im dłużej pracuję tym więcej rozumiem i widzę, że nie ma sensu zamykać się na inne podejścia, ale warto czerpać z nich to, co nam bliskie i może wzbogacić naszą pracę, oczywiście z korzyścią dla pacjenta. Ze zdobywanym doświadczeniem mądry terapeuta będzie widział, że nurty terapeutyczne, choć odmienne, mają całkiem sporo punktów stycznych. Myślę, że przed podjęciem terapii warto co nieco się dowiedzieć i zorientować, jak taki proces może wyglądać w zależności od paradygmatu, w którym pracuje prowadzący, ale też z drugiej strony dobry psychoterapeuta będzie w stanie pokierować nas w odpowiednią stronę, a gdy przyjdzie czas, zaplanować „przesiadki na inne środki lokomocji” i zastosować różne techniki, żeby tylko dojechać tam, gdzie trzeba.

Ale, żeby nie było! Na ten moment pewnie się czuję, wykorzystując psychoterapię poznawczo – behawioralna, która z mojej perspektywy jest bardzo skuteczna, przejrzysta i daje dużo możliwości, jeśli chodzi o metody i techniki pracy zarówno rozwojowo, jak i z pacjentem zaburzonym, a nawet chorym.

Jak taka podróż wygląda? Proces zmiany psychoterapii

Istnieje coś takiego jak transteoretyczny model zmiany wg Prochaski i DiClemente. Proces psychoterapii to właśnie takie koło zmian. To, że ziemia jest okrągła, nie znaczy, że nie chodzimy po prostych drogach 😉 Takie proste drogi to są cele (takie etapy), które mają doprowadzić do dużego celu. A mianowicie, jeśli chcemy polecieć z Warszawy do Australii to na początku np. trzeba znaleźć bilet, kupić go, później zrobić zakupy. następnie spakować się itd. I tego typu małe odcinki będą prowadziły to ostatecznego celu tj. lądowanie w Australii i zwiedzanie. Podobnie jest w psychoterapii – stawiamy cel i określamy, dokąd pacjent chce dotrzeć. Następnie dzielimy tą podróż na etapy. Może być tak, że jeden wynika z drugiego np. psychoedukacja na temat emocji, następnie psychoedukacja na temat złości, później rozpoznawanie złości za pomocą samoobserwacji, a w dalszym etapie rozumienie złości przez pryzmat własnych schematów. Ale też zdarza się tak, że jest cel, ale występują nowe okoliczności, np. pacjent podaje nowe informacje, wydarza się w jego życiu coś ważnego, np. przeprowadzka, strata pracy, zaręczyny… i wtedy zgłasza, że potrzebuje przyjrzenia się tym istotnym momentom i poukładania ich. Zatem to tak jak z podróżą. Realizujemy kolejne etapy, ale jeśli przed wyjazdem okaże się, że dopadała nas choroba, która należy już teraz się zająć, to Australia będzie musiała po prostu poczekać.

Oczywiście są też sytuacje, gdy osoba w ogóle zastanawia się, czy się w tą terapeutyczną podróż udać. Z jednej strony oś w niej domaga się, żeby ruszyć, a część, żeby sobie „odpuścić”. W przypadku takich osób bywa, że nawet gdy decyzja o „wyjeździe” już zapadnie i nawet przyjdą na spotkanie z psychoterapeutą, to nie zawsze terapia jest konsekwentnie realizowana i doprowadzona do końca, szczególnie gdy z tylu głowy pozostają jeszcze różne wątpliwości. W przypadku takich osób zadaniem terapeuty jest pokazać podczas pierwszych sesji wszystkie piękne „destynacje podróży”, czyli korzyści z psychoterapii, tak by pacjent- podróżnik miał szansę wybrać między tym, co najlepsze i wyobraził sobie, co go jeszcze czeka, jeśli będzie kontynuował podróż wgłąb siebie (psychoterapię). Co bardzo ważne to to, że w podróży do najskrytszych obszarów siebie towarzyszy terapeuta. Docierają się tam, gdzie jest pięknie (zasoby) i tam, gdzie jest bałagan, a nawet zgliszcza (obszar do zmiany) i wtedy wspólnie robią tam porządek. Dlatego nie można zakładać, że będzie miło i przyjemnie. Bo, czy podróż samochodem/ autobusem nie jest męcząca? Ale jakie później są z niej wspomnienia i wrażenia, jak już jesteśmy tam, gdzie chcieliśmy być ❤ 🙂

Dokąd można dotrzeć?

Do celu, jakim jest satysfakcja z siebie, radość z życia i dobre relacje z innymi. Owszem droga do szczęścia jest kręta, pełna różnych wyzwań i nie zawsze można do niej dotrzeć w jeden sposób, np. samochodem czy pociągiem. Ale wyobrażenie sobie tego, co nas czeka, gdy dotrzemy na miejsce i doświadczanie bieżących zmian (tak jak pięknych widoków za oknem) nakręca i daje siłę, pomimo zakrętów i różnych zawirowań na drodze…

Jedna myśl w temacie “Po co psychoterapia?!

  1. Bardzo ciekawy tekst o pracy psychoterapeuty, podziwiam fachowe podejście i otwartość w używaniu różnych narzędzi dostosowanych do sytuacji, bez stawiania Freuda czy Junga na pozycji jedynie słusznego bożyszcza. Wobec masy miernych pseudo – psychologów (każdy kołczem zostać może! sic), widać tu prawdziwy profesjonalizm. Będę polecał
    pozdrawiam JK

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s