Kłamca, twoje drugie imię

Od małego jesteśmy uczeni, że kłamstwo jest złe, że należy go unikać i je potępiać. Dosyć często jesteśmy święcie przekonani o własnej szczerości i – równolegle – szkodliwości kłamstwa… Niestety (albo i nie), co się okazuje? KAŻDY z nas mija się z prawdą. I to codziennie! Czy to oznacza, że wszyscy jesteśmy patologicznymi, pozbawionymi skrupułów oszustami? 😉

Na szczęście nie, ufff…

Kłamstwo przyjmuje wiele barw i odcieni. Przede wszystkim – podobnie jak wiele ludzkich zachowań – ma bardzo rożne źródła i motywy. I co najistotniejsze, społeczny charakter. Chociaż może mieć ono bardzo destrukcyjny wpływ na nasze związki i kontakty z innymi ludźmi, to jak się dobrze zastanowić, bez niego te same relacje mogłyby w ogóle nie istnieć. Bo mimo tego, że szczerość zazwyczaj jest cnotą, w wielu sytuacjach to właśnie jej brak pozwala nam funkcjonować w grupie. Prowadzone na całym świecie od wielu lat przez psychologów badania pokazują również, że pełni ono inne funkcje, wspierające nas w codziennym życiu.

Wielkie kłamstewka

No to zacznijmy od tego, co bardziej oczywiste, czyli od mniejszych i większych oszustw, które moralnie ocenilibyśmy jako przynajmniej wątpliwe. Korzystając z klasyfikacji psychologa, Tomasza Witkowskiego, do kłamstw (przeważnie) szkodliwych zaliczylibyśmy te służące manipulacji, która w konsekwencji ma nam pomóc uniknąć dużej straty lub wręcz przynieść różnego rodzaju korzyści – materialne (praca, pieniądze itd.) lub społeczne (np. pozycja w grupie, prestiż, kontrola nad innymi itp.). Są to zazwyczaj w pełni świadome kłamstwa, które mimo psychologicznych kosztów jakie musimy w związku z nimi ponieść, w założeniu mają być dla nas opłacalne. Tego rodzaju oszustwa z pewnością uznać możemy za godne potępienia, a ich wykrycie wiązać się może z negatywnymi konsekwencjami dla ich autora – negatywną oceną społeczną, utratą zaufania, szacunku czy pozycji albo zrujnowaniem relacji. Rozmiar potencjalnych strat jest oczywiście zależny od kalibru kłamstwa i szkody jaką może wyrządzić, jednak w wielu przypadkach decydujemy się na nie, bo ewentualne korzyści przewyższają ryzyko odkrycia blefu. Warto jednak pamiętać, że każde kłamstwo wymaga od nas intelektualnego (a nierzadko też emocjonalnego) wysiłku. Poza tym, wiąże się z napięciem, czasami wyrzutami sumienia a także koniecznością lawirowania i kombinowania. Wszystko po to, by nasza tajemnica pozostała tajemnicą. Takie oszustwa z pewnością nie są dla wszystkich i faktycznie – wielu z nas decyduje się na nie bardzo rzadko. Są jednak i tacy, który robią to notorycznie, ale temat patologicznych kłamców jest na tyle obszerny i skomplikowany, że może zostawmy go sobie na osobny tekst 😉

Istnieje jeszcze jedna – chyba najgorsza kategoria, tak zwane kłamstwa destrukcyjne. Są to po prostu ohydne łgarstwa, których celem jest zaszkodzenie innym ludziom, czasami nawet bez żadnej wyraźnej korzyści dla kłamcy. Chyba, że za korzyść uznamy zemstę lub kompletnie patologiczne przeświadczenie, że skuteczne wyrządzenie komuś krzywdy dowodzi naszej przebiegłości czy inteligencji, co w konsekwencji daje kłamcy poczucie wyższości i podnosi jego samoocenę. Na całe szczęście – choć tego rodzaju wstrętne zachowania potrafią naprawdę zrujnować czyjeś życie, stanowią raczej margines wszystkich naszych „kłamliwych występków” ;), które w zdecydowanej większości nie przynoszą większych strat.

Brzydka prawda

A teraz wyobraźcie sobie, że żyjemy „w idealnym świecie”, w którym nikt nie kłamie. W którym szefowi na dzień dobry mówilibyśmy, żeby pocałował się w nos i sam wykonał dodatką robotę, sąsiadce, że jest wścibską babą, koleżance – że grubo wygląda w nowej sukience a teściowej, że obiad był paskudny. Obawiam się, że gdyby kłamstwo nie było częścią praktycznie każdej kultury, życie w społeczności nie byłoby możliwe 😉 Oczywiście w każdym kręgu kulturowym kłamstwa grzecznościowe mogą mieć nieco inny charakter, jednak generalnie wszystkie służą temu samemu – wyjściu na przeciw oczekiwaniom naszych rozmówców – zarówno tych nam najbliższych, jak i tych nieznajomych. W końcu na co komu taka szczerość, która nie tylko sprawi, że nie będziemy się wzajemnie lubić (albo przynajmniej tolerować), ale będzie jeszcze komuś sprawiać przykrość? Często nawet mimowolnie dopuszczamy się małego kłamstewka, gdy na pytanie o samopoczucie odpowiadamy: „W porządku” a na powitanie kogoś, kto jest nam generalnie obojętny rzucamy: „Miło cię widzieć!”. I tu płynnie przechodzimy do kategorii oszustw, które uznać można w zasadzie za dobry uczynek, przynajmniej jeśli mowa o stojącej za nimi motywacją. Otóż kłamstwa altruistyczne służą właśnie ochronie innych. Oczywiście sam oszukiwany może mieć nieco inne zdanie na ten temat i być może wolałby poznać prawdę w pewnych sprawach, jednak tego rodzaju zachowania trudno uznać za czyn godny potępienia. Przecież mówiąc dziecku, że jego ukochany pupil hasa teraz radośnie za tęczowym mostem lub ukrywając problemy w małżeństwie przed bardzo chorym rodzicem pragniemy za wszelką cenę ochronić ważne dla nas osoby przed cierpieniem.

Zaplątani we własne sidła

Okazuje się jednak, że najczęściej mijamy się z prawdą nie tyle ze względu na innych, ile na samych siebie, Aż 80% kłamstw dotyczy nas samych, a ich główną funkcją jest ochrona naszej samooceny! Co więcej, część z tych kłamstw ma charakter nieświadomy, tj. wynika z działania różnych psychicznych mechanizmów obronych, a więc oszukujemy nie tylko innych, ale też sami siebie. Badacze z Uniwersytetu Harvarda dowiedli, że tego rodzaju „fałszerstwa” przynoszą nam korzyści psychologiczne takie jak: wywarcie korzystnego wrażenia na innych, obrona siebie przed zakłopotaniem czy uniknięcie konfliktu. Oczywiście część tego rodzaju oszustw może nieść negatywne skutki dla innych – na przykład, gdy kłamiemy w sprawie posiadanych kompetencji od których zależy czyjeś zdrowie, życie czy bezpieczeństwo. Ale w znacznej mierze bywają one raczej społecznie nieszkodliwe.

Mimo to, zdając sobie sprawę, że niekiedy od „ściemy” nie uciekniemy (a czasami nawet nie warto to robić! ), to generalnie jednak kłamstw dużego kalibru powinniśmy się wystrzegać – nie tylko dlatego, że to moralnie słabe, ale też dlatego, że długofalowo oszustwa dotyczące istotnych spraw lub stosowane w ważnych dla nas relacjach społecznych są po prostu szkodliwe. Związkom rodzinnym czy przyjacielskim „kitowanie” po prostu nie służy, burzy zaufanie, poczucie lojalności i bezpieczeństwa. Dlatego tam, gdzie naprawdę zależy nam na dobrych relacjach, stawiajmy na szczerość i otwartą komunikację. Taką to konkluzją kończę dziś, 28 marca, w Międzynarodowy Dzień Bez Kłamstwa 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s