Schizofrenia nie równa się agresja

Po ostatnich dramatycznych wydarzeniach w Gdańsku, w mediach na nowo rozgorzała dyskusja o chorobowych (tj. psychiatrycznych) źródłach agresji. Po ataku nożownika na Prezydenta Adamowicza pojawiło się wiele komentarzy głównie z ust polityków, ale nie tylko, zwykłych ludzi również – sugerujących, że osób chorych psychicznie należy się bać. Bo wariat, świr, psychol…

Wszystko to wzbudziło mój sprzeciw, bo takie generalizowanie może bardzo skrzywdzić wiele osób dotkniętych tym zaburzeniem i jeszcze bardziej odizolować je od świata, co w ich i tak już bardzo trudnej sytucji, może mieć dramatyczne konsekwencje. Dlatego dziś krótko o tym, czy faktycznie chorzy na schizofrenię stanowią dla nasszczęśliwie zdrowych – takie zagrożenie.

Kilka słów o chorobie

Przede wszystkim – choć wiele osób ma takie skojarzenia – schizofrenia wcale nie polega na posiadaniu wielu osobowości, ale charakteryzuje się nieadekwatnym i niespójnym postrzeganiem, przeżywaniem, odbiorem oraz oceną rzeczywistości. Osoby w epizodzie choroby mają znacznie upośledzoną umiejętność krytycznej, realistycznej oceny – zarówno własnej osoby, jak i otoczenia oraz relacji z innymi. Schizofrenia dotyka niecały 1% populacji i najczęściej ma swój początek we wczesnej dorosłości lub w wieku dojrzewania. Typów schorzenia jest kilka, jednak najczęstszą jest jej postać paranoidalna. I choć w ludziach już sama jej nazwa wzbudza ogromny lęk, to właśnie ta postać jest najbardziej podatna na leczenie.

Przebieg jest bardzo zróżnicowany, dlatego też u każdego może wyglądać nieco inaczej. Wachlarz objawów również jest bardzo szeroki i – nie wchodząc za bardzo w medyczne oraz naukowe szczegóły – najczęściej dotyczy bardzo wielu obszarów funkcjonowania psychicznego. Choć chory nie widzi zmian w swoim funkcjonowaniu i przeważnie zaprzecza chorobie, jego otoczenie zauważać może, że człowiek staje się apatyczny i wycofany, zaczyna się izolować i koncentrować wyłącznie na własnych przeżyciach, uczuciach czy wyobrażeniach. Następuje u niego rozluźnienie procesu kojarzenia (pojawia się tok myślenia, który osobom zdrowym wydaje się „bez sensu”), spłycenie przeżywanych emocji czy niespójność myśli i przeżyć. Objawy choroby mogą mieć tzw. charakter negatywny, czyli związane są ze zubożeniem lub zanikiem pewnych funkcji i kompetencji poznawczych, emocjonalnych, społecznych itd. oraz pozytywny, czyli wytwórczy. Zazwyczaj tych przejawów choroby boimy się najbardziej – należą do nich omamy (patologiczne wrażenia zmysłowe – np. chory widzi, słyszy lub/i czuje rzeczy, których nie ma) i urojenia (zakłócające ocenę rzeczywistości myśli i przekonania – np. o charakterze prześladowczym). Co ważne, choroba zazwyczaj przebiega w trzech fazach, z których druga, tzw. faza ostra może wiązać się z pewnym wzrostem agresji u chorego. I tu zaczynamy dotykać sedna sprawy. Agresja jako przejaw choroby (a nie skłonność, którą człowiek przejawiał już wcześniej, nim zachorował) wynika nie tyle z chęci atakowania innych, ale raczej z obawy i lęku przed otoczeniem. Ten strach spowodowany jest zaś nieadekwatną oceną rzeczywistości, w tym na przykład urojeniami, w których ktoś mu zagraża, chce mu zaszkodzić lub wręcz skrzywdzić. Okazuje się jednak, że zachowania agresywne u chorych (nawet w ostrej fazie psychozy) nie są tak częste, jak mogłoby wynikać z przekazów medialnych, filmów czy książek kryminalnych. Niestety stereotyp „nieobliczalnego i groźnego wariata” bardzo się rozpowszechnił i działa na niekorzyść chorych, których życie i tak pełne jest już trudności – wynikających nie tylko z samego schorzenia, ale też jego bardzo powierzchownego społecznego odbioru i braku systemowego wsparcia.

Z drugiej strony, mam wrażenie, że coraz częściej różnego rodzaju akty agresji zbyt łatwo tłumaczy się przypadłościami natury psychicznej (chorobą lub zaburzeniem), a opinie wedle których „czegoś takiego mógł się dopuścić tylko jakiś psychol” stanowią naszą codzienność. Tymczasem okrucieństwo i agresja w niemal równym stopniu dotyczą ludzi zdrowych (w sensie medycznym, nie moralnym czy społecznym) co chorych. Warto pamiętać, że akt agresji wobec innej osoby sam w sobie jest zachowaniem zaburzonym, jednak dotyczyć może zarówno osób zdrowych, jak i chorych – jedni i drudzy mogą przejawiać nieadekwatne i nieprawidłowe reakcje agresywne czy przemocowe.

Trochę faktów i statystyk

Choć może to co napiszę jest trochę kontrowersyjne, to jednak uważam, że warto zwrócić na to uwagę. Otóż, mimo że w przebiegu chorób bądź zaburzeń psychicznych (a szczególnie podczas epizodów nasilonych objawów) to one przejmują główną kontrolę nad zachowaniem człowieka, to jednak ze względu na różnice indywidualne przebieg nawet jednego schorzenia u każdej jednostki wygląda nieco inaczej. Dlaczego? Bo trafia na „specyficzny grunt” będący składową całej masy czynników: od temperamentu i cech osobowości zaczynając, przez przekonania i system wartości chorego, aż po nałogi czy wreszcie konkretne okoliczności i środowisko w jakim on funkcjonuje. Dlatego nie można wyrokować o tym, że osoba z zaburzeniem lub chorująca psychicznie będzie stanowić zagrożenie dla otoczenia a jej zachowania będą nieprzewidywalne. Nie działa to też w drugą stronę – tj. nie każdy sprawca (a raczej nawet ich przeważająca większość) jest zaburzony (znów podkreślam, że mam na myśli wyłącznie znaczenie czysto medyczne).

Brak silnego związku między schizofrenią a agresją potwierdzają również badania. Przeprowadzone w Szwecji w 2006 roku analizy danych pochodzących od kilkudziesięciu tysięcy osób pokazały, że chorzy na schizofrenię tylko nieznacznie częściej popełniają przestępstwa z zastosowaniem przemocy niż osoby zdrowe. Różnica wynosiła zaledwie 3% (8% schizofreników i 5% ludzi zdrowych). Co więcej, zachowania agresywne zdają się mieć znacznie większy związek z przyjmowaniem środków psychoaktywnych (tj. alkoholu i narkotyków) niż z samą schizofrenią. Badania wskazały również, że wzrost ewentualnych zachowań agresywnych następował jedynie u osób w stanie ostrej psychozy. Po ustabilizowaniu sytuacji, przyjmowaniu leków i prowadzeniu działań terapeutycznych, poziom agresji i osób zdrowych i chorych był jednakowy.

Nie chciałabym, żeby zabrzmiało to oskarżycielsko wobec kogokolwiek – i żeby było jasne –absolutnie nie odnoszę tego do przypadku sprawcy brutalnego morderstwa Prezydenta Pawła Adamowicza, ale raczej do ogólnego zjawiska – otóż czasami bywa, że to zachowanie osób z najbliższego otoczenia chorego bywa źródłem jego podszytej lękiem agresji – poczucie zagrożenia i odrzucenia, wyśmiewanie, lekceważenie i tym podobne działania mogą stanowić czynnik spustowy dla agresji chorego. Jednak temu, jak należy postępować z osobą dotkniętą schizofrenią poświęcimy odrębny tekst.

Podsumowując, zanim przypiszemy jakiś spektakularny akt przemocy chorobie psychicznej sprawcy a całej grupie osób zmagających się z jakimś zaburzeniem psychicznym przypniemy łatkę „agresywnych wariatów”, na chwilę się zatrzymajmy w swojej ocenie. Po pierwsze dlatego, że ten stereotyp zwyczajnie nie jest prawdziwy – brutalne przestępstwa popełniają w równiej mierze ludzie zdrowi i poczytalni, a nawet jeśli sprawcą jest osoba chora lub cierpiąca na jakieś zaburzenie psychiczne, to nie zawsze wprost samą chorobę można traktować jako przyczynę zdarzenia. A po drugie, trzeba pamiętać, że zaburzenia i choroby psychiczne, dokładnie tak samo jak fizyczne mogą dotknąć wszystkich z nas, a wtedy chyba każdy chciałby mieć nadzieję na odpowiednią opiekę i traktowanie – zarówno przez najbliższe otoczenie, jak i system ochrony zdrowia. Niestety dane nie są optymistyczne, a mianowicie częstotliwość występowania chorób i zaburzeń psychicznych jest coraz większa. Badania EZOP Polska z lat 2010-2011 pokazują, że 24% społeczeństwa zmaga się z conajmniej jednym zaburzeniem– największą grupę stanowią te związane z używaniem lub uzależnieniem od substancji psychoaktywnych, kolejną zaburzenia lękowe i nastroju. Najcięższe choroby o charakterze psychotycznym (a więc w tym schizofrenia) dotyka łącznie około 3% z nas. I choć procentowo wydaje się, że to margines, w skali 38-milionowego kraju to ponad milion osób.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s