Życie po stracie …

Naturalnym etapem zżycia człowieka jest śmierć. Każdy z nas- tak jak się urodził, tak na pewno umrze. Mimo, że wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę, śmierć bliskich jest jednym z najtrudniejszych doświadczeń życiowych. Najtrudniej jest, kiedy przychodzi ona z zaskoczenia, kiedy zabiera rodzicom dzieci, kiedy powoduje zaburzenie naturalnego cyklu życia człowieka…

Na początku często pojawia się wyparcie, zaprzeczenie (myślimy, że to się nie stało, że ta osoba wróci, że pewnie to pomyłka)😢 . Niektórzy mówią nawet, że nie potrafili na początku płakać, bo nie wiedzieli, co się dzieje („to było, jak otępienie”). Inni płaczą z nadzieją, że ta tragiczna informacja stanie się nieprawdą. Dopiero później pojawia się smutek, który jest zdrową reakcją na stratę. Często osoby, które się nie pożegnają (np. nie pójdą na pogrzeb) mają większa trudność z pogodzeniem się, że tej ukochanej osoby już nie ma. Nie widziały i nie doznały realnych emocji związanych z ostatnim pożegnaniem. Smutek, żal, rozpacz, tęsknota najbardziej intensywne są przez około 12 miesięcy, czyli zgodnie z zasadą żałoby. Nie są to jednak sztywne ramy czasowe, bo żałoba jest kwestią dość indywidualną. Ma to też związek z tym, że nasze ośrodki odpowiedzialne za pamięć i emocje właśnie tyle potrzebują, żeby ochłonąć i spojrzeć na stratę nieco łagodniej. Zdarza się, że pacjenci w reakcji żałoby trafiają do psychoterapeuty. Potrzebują wsparcia i przeżycia tych emocji w bezpiecznych warunkach. W otoczeniu (np. w rodzinie) nie zawsze jest możliwe, by wspólnie zmierzyć się ze stratą. Kiedy pojawia się pytanie: „Z czym jest najtrudniej?”, w początkowej fazie padają odpowiedzi: „ze wszystkim, bo już jej/jego nie ma”… Pamiętam pacjentkę w wieku licealnym, która straciła matkę. Nie była w stanie chodzić do szkoły, bo pojawiały się napady paniki. Z każdym kolejnym spotkaniem zbliżałyśmy się – coraz bardziej szczegółowo i dokładnie – do momentu, który był tym dla niej najtrudniejszym – kiedy znalazła mamę nieżywą. W tym samym tempie i tak samo dokładnie dotykała swoich emocji… Kiedy człowiek dociera do tak wyraźnego obrazu (stopklatki z tragicznego wydarzenia)… tak bolesnego, smutnego i tragicznego przeżywa go ponownie. Tylko, że tym razem, zaczyna w zdrowy sposób odczuwać trudne emocje..

Tylko tak trudny proces prowadzi ku lepszemu funkcjonowaniu i pogodzeniu się z tym co się stało… pogodzeniu ze śmiercią

Na wszystkich etapach żałoby niezwykle ważne jest opłakiwanie. Płacz to naturalna, fizjologiczna reakcja na smutek i ból, który pomaga radzić sobie właśnie w takich trudnych momentach. Choć nie każdemu i nie zawsze jest niezbędna pomoc psychologiczna, z pewnością taka strata zawsze boli. A strata bliskiej osoby to największa strata, z jaką musimy się mierzyć…

Życie – mimo ze często przeżywane i odczuwane jako „skończone”, tak naprawdę toczy się dalej… Dlatego w każdej zdrowo przebytej żałobie dochodzimy w końcu do momentu, w którym wracamy do codziennego życia. Warto z niego korzystać i koncentrować się na tym co tu i teraz, brać z niego to co dobre, doświadczać piękna, dobrych emocji, przeżywać przygody. Pogodzić się ze stratą nie znaczy zapomnieć. To znaczy nauczyć się żyć bez kawałka promyczka, miłości, radości… i pomimo tego braku zauważać innych i doceniać wartościowe momenty…

 Fot.pixaby

Jedna myśl w temacie “Życie po stracie …

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s