Dlaczego tak lubimy być „świętym Mikołajem”?

Na pytanie: „czy wolisz obdarowywać czy być obdarowywanym?” większość dorosłych odpowie, że preferuje być tym, który daje. I choć wydawać by się mogło, że celem takiej odpowiedzi jest wyłącznie zrobienie dobrego wrażenia na innych, okazuje się, że często postawa ta jest jak najbardziej zgodna z prawdą. Dlaczego więc w samolubnym – zdaniem wielu – świecie, tak chętnie bywamy altruistami? Może dlatego, że nawet najczystszy altruizm ma w sobie(o zgrozo!) odrobinę egoizmu? 😉

Grudzień to czas, w którym obdarowywanie innych i pomoc słabszym czy potrzebującym stają się tematami szczególnie aktualnymi i bliskimi większości z nas. I nie chodzi tylko o tradycję kupowania prezentów pod choinkę dla rodziny, ale też wsparcia osób, które w szczególny sposób takiej pomocy mogą potrzebować. Co może się wydawać zaskakujące,  w naszym okropnym, skomercjalizowanym i zepsutym do szpiku kości świecie, Święta Bożego Narodzenia – może też trochę dzięki lansowanej w mediach modzie – stają się okazją do tego, by obudzić w nas potrzebę „zrobienia czegoś dobrego”. I jak się okazuje, to „dobro” daje nam zastrzyk gigantycznej przyjemności.

Bo wielką frajdą jest przecież nie tylko wybieranie czy samodzielne wykonanie świątecznych prezentów, które sprawią komuś radość,ale też zorganizowanie zbiórki dla marznących w schronisku zwierząt, wsparcie fundacji opiekującej się niepełnosprawnymi dziećmi, czy wolontariat w „Szlachetnej Paczce” lub innej tego rodzaju akcji. Radość i satysfakcję dają nam nawet te maleńkie gesty jak drobny datek na szczytny cel. Dlaczego tak się dzieje i czy to źle, że pomagając innym, czasami bardziej pomagamy sami sobie?

Empatia to nie zupa z Azji

Empatia,czyli zdolność do przyjmowania perspektywy innych ludzi – zarówno w obszarze odczuwanych przez nich emocji, jak i ich poglądów czy spojrzenia na rzeczywistość. To właśnie ona pozwala nam robić rzeczy, których celem jest sprawianie przyjemności innym czy wręcz poprawienie sytuacji drugiego człowieka, nie tylko bez żadnych korzyści dla nas samych, ale nawet własnym kosztem. Empatia wymaga wykształcenia się pewnych kompetencji poznawczych i rozwija się stopniowo w procesie socjalizacji, dlatego małe dzieci przeważnie nie przejawiają wielu altruistycznych postaw i na pytanie: czy wolą dawać, czy dostawać, szczerze odpowiedzą, że to drugie 😉 Z drugiej jednak strony istnieją badania, które wskazują, że nawet kilkunastomiesięczne maluchy potrafią już wykazywać pewne altruistyczne zachowania, co sugeruje, że mamy tę zdolność”zapisaną w genach.”  Z pewnością jednak na rozwój empatii ogromny wpływ ma wychowanie i otrzymane wzorce i to dzięki nim czynienie dobrych rzeczy sprawia, że czujemy się szczęśliwsi. Powiecie – to piękne! I to prawda, nawet w świetle tego, że wiele teorii wyjaśniających altruistyczne zachowania zakłada, że miłość bliźniego ma zazwyczaj jeszcze jakieś drugie dno.

Altruista-egoista?

Teorie ewolucyjne zakładają, że altruizm ma uzasadnienie biologiczne –w kontekście rodziny czy innych osób uznawanych za „swoich”,służy ochronie własnych genów. Mówiąc prościej – aby zapewnić bezpieczeństwo swojemu potomstwu (i mieć pewność, że nasz materiał genetyczny przetrwa), potrzebujemy grupy, która pomoże je ochronić.            A budowaniu relacji i więzi między członkami takiej społeczności służą właśnie zachowania altruistyczne. Brzmi sensownie, choć wiele osób powie, że to zdecydowane uproszczenie i że przecież nie jesteśmy już prymitywnymi jaskiniowcami. Niby nie jesteśmy, ale jednak sporo po nich odziedziczyliśmy a młyny ewolucji mielą powoli. Na szczęście mechanizmy, które pierwotnie służyły przede wszystkim przetrwaniu, dziś możemy wykorzystywać w bardziej wyrafinowany sposób 🙂

Równie bezdusznie jak ewolucyjne, brzmią założenia teorii wymiany społecznej, wedle której wszelkie pomocne zachowania – podobnie zresztą jak cała reszta elementów relacji społecznych – rządzą się prawem maksymalizacji zysków i minimalizacji strat. Wynika z tego, że trochę „podświadomie” zakładamy, iż pomaganie czy sprawianie przyjemności innym może nam się opłacić i w razie potrzeby również będziemy mogli liczyć na pomoc.

Teorie autoprezentacyjne mówią zaś,że robiąc coś dobrego dla innych, stajemy się bardziej atrakcyjni dla otoczenia (i chodzi tu również o atrakcyjność seksualną!). Dodatkowo wiele badań potwierdza, że zachowania altruistyczne pozytywnie wpływają na naszą samoocenę – w końcu, kto nie lubi o sobie myśleć, jako o dobrym człowieku! Dobre uczynki pomagają też niekiedy niwelować dyskomfort związany z (odczuwanym z różnych powodów) poczuciem winy.

Czytając to wszystko pewnie pomyślicie sobie: „Masakra! Czy to znaczy,że nie ma po prostu dobrych ludzi i uczynków, za którymi nie stoi nic prócz czystej chęci pomocy?!”. Ja sama, choć uważam się za stąpającą mocno po ziemi realistkę, mimo wszystko wierzę, że jest w nas tak po prostu trochę dobra, które wcale nie ma w domyśle wpisanej żadnej kalkulacji. A nawet jeśli jest tak, że dobre uczynki i sprawianie radości innym bezpośrednio wiąże się z tym, że i nam jest przyjemniej, to tylko lepiej – w końcu zadowolenia, uśmiechu i satysfakcji w ludzkim życiu nigdy dość. Jeśli robiąc coś dobrego czy nawet tylko miłego dla innych, sami czujemy się lepiej, to tak, jakbyśmy piekli dwie pieczenie na jednym ogniu –wszyscy są wygrani. Chyba właśnie dlatego „robienie dobrze”jest takie fajne – pączkuje, zaraża i pomaga wszystkim stronom. Tak, że w ostatecznym rozrachunku niekiedy trudno ocenić kto komu tak naprawdę pomógł. Najlepsze jest właśnie to, że wspieramy siebie wzajemnie – zarówno dając, jak i odbierając pomoc. I takim egoistą -altruistą warto być! Zawsze – nie tylko od święta 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s