Moja psychologiczna droga

 

        Pierwszy post chciałam napisać moimi oczami, dzieląc się moją historią i drogą, która doprowadziła mnie do tego, gdzie jestem. Obecnie bliski jest mi temat psychoterapii i towarzyszy mi ona codziennie, zarówno w pracy z pacjentem, jak i w pracy nad sobą.

         W liceum wybrałam klasę prawno – lingwistyczną. Chciałam być prawnikiem, bo to wydawało mi się wtedy stabilny zawód z persperktywą. Kiedy przyszedł czas, że do matury było około pół roku, a deklaracji maturalnej nie dało się zmienić coraz bardziej czułam, że to nie tędy moja droga i że jednak chce wrócić do marzeń o psychologii. Kupiłam czasopismo Charaktery, bo chciałam chociaż trochę o niej poczytać. Przeglądając je natrafiłam na Konkurs o Indeks współorganizowany przez Charaktery i Uniwersytet Wrocławski. Pojawiła mi się wtedy pamiętam gorąca myśl „spróbuj”, „przynajmniej trochę czasu spędzisz na tym, co lubisz”. Pracę pisałam nocami (bo taki był pierwszy etap konkursu). Słyszałam komentarze od najbliższych „nie szukaj czynności zastępczych”, „ucz się do matury”. Ale jak to ja, jak sobie coś zaplanowałam to tak zrobiłam. Kiedy ją wysyłałam (luty) decydowała data stempla. Z czasem nawet o tym trochę zapomniałam, aż do czerwca, kiedy dostałam list, w którym zaproszono mnie na drugi etap konkursu. Wtedy to ja mówiłam rodzicom „nie pojadę, to daleko, duże koszty” i w sumie gdyby nie oni nie byłoby mnie tam. Zrobili rodzinną wycieczkę Częstochowa, Wrocław, którą do dziś super wspominam. „Przy okazji” poszłam na rozmowę, na której wygrałam Indeks na Uniwersytet Wrocławski na kierunek Psychologia.

         Pamiętam początki studiów, kiedy byłam pełna energii, nadziei, że będę pracować klinicznie. Z każdym kolejnym rokiem informacje zalewały i zabierały zapał i wiarę w to, że jest to możliwe „to bardzo długa droga”, „rynek jest przesycony psychologami”, „na wolontariat jest ciężko się dostać”. Nawet przez pewien czas skutecznie innym psychologom udało się mnie zniechęcić. Zaczęłam równolegle studia na Uniwersytecie Ekonomicznym i chciałam pracować w działach Human Resources w dużych korporacjach. Nawet przez chwile w takiej byłam…

        I dobrze, że się stało, że byłam doświadczyłam, poczułam, pomyślałam… To nie było moje miejsce – koncentracja na wyniku finansowym kosztem innych zasobów (w tym zasobów ludzkich).

       Zdecydowałam, że spróbuję tego o czym marzyłam, co chciałam zawsze robić, czyli towarzyszyć w rozwoju drugiego człowieka.

 

         Na początku było dość trudno. Praca za darmo, pól etatu z wpływem na konto 600 zł, kursy pochłaniające oszczędności… zapowiadało się koszmarnie. Czasami myślałam, że nie dam rady, że wrócę do korporacji i zaznam spokoju finansowego. Wytrwałam dzięki wierze, która dawała mi siłę i nadzieję. Nie ważne w co, kto wierzy, ale wiara w Coś/ Kogoś, co jest poza nami, co ma wszechmogącą moc czyni cuda.

     Skoncentrowałam się na możliwościach w danym momencie. Rozwijałam się, pracowałam w szpitalu, w poradni. Pamietam, że po około 2 latach ciężkiej pracy, kiedy zdobyłam 2 letnie doświadczenie kliniczne zaczęły otwierać się kolejne drzwi do nowych miejsc pracy. Później skończyłam studia podyplomowe z seksuologii i podjęłam krótką współpracę z Poradnią w Warszawie. Zrealizowałam kurs i zdałam egzamin dzięki, którym jestem certyfikowanym specjalistą terapii uzależnień, co bardzo pomogło w dostaniu pracy w różnych projektach związanych z tą tematyką. Podjęłam i ukończyłam 4 – letnią Szkołę Psychoterapii Poznawczo – Behawioralnej, czym zainteresował się szpital i poradnie świadczące usługi w ramach NFZ. A teraz jeszcze jestem w trakcie specjalizacji z zakresu psychologii klinicznej, co również może dać mi szanse i ciekawe możliwości rozwoju i współpracy.

Co mnie teraz cieszy odnośnie mojej obecnej sytuacji zawodowej?

Na pewno to, że miałam tyle siły, że jestem w tym miejscu. Jestem wdzięczna za to, że mogłam i mogę się rozwijać, korzystać z wiedzy autorytetów, przenosić ją do moich miejsc pracy i starać się wykorzystywać ją w praktyce. Jestem szczęśliwa, że poznałam niesamowitych ludzi, w szczególności tutaj chce wspomnieć o Ewie (z którą realizuję projekt Psycholifestyle.blog) i o Paulinie (Ty wiesz, że to do Ciebie). Dziękuję, że jesteście ❤

Co mnie smuci odnośnie mojej obecnej sytuacji zawodowej?

Smuci mnie to, że ciągle ja (w znaczeniu ja jako psycholog w grupie zawodowej) muszę walczyć o to, żeby nie było absurdów, np. Ostatnio propozycja Ministerstwa Zdrowia, żeby wprowadzać zmiany odnośnie specjalizacji, odnośnie psychoterapeutów, które byłyby dla mnie (i nas psychologów) bardzo krzywdzące. I tutaj wspomnę o Ogólnopolskim Związku Zawodowym Psychologów, który dzielnie mnie (nas) reprezentuje i robi wszystko, żeby dla nas, a w konsekwencji pacjentów nie skończyło się to tragicznie.

Co jeszcze?

No właśnie czuje, że nadszedł ten moment, kiedy chciałabym zacząć dzielić się tym, co już wiem i doświadczyłam i tym , czego się dowiem i doświadczę podzielić z Wami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s